
"daj Boże zdrowie,
czyli jak religia uzdrawia"
Znajoma, która ostatnio świętowała osiemdziesiątą drugą rocznicę urodzin, mówi mi czasem: „Gdyby nie ból i choroby, ludzie w ogóle zapomnieliby o Bogu”. A jej syn zawsze wtedy ripostuje: „Ale mogliby zrobić wiele pożytecznych rzeczy”. Ona chodzi bez laski i czyta bez okularów, a on z trudem wspina się na pierwsze piętro i nosi mocne szkła
Przez pewien czas myślałam, że mówią o dwóch różnych rzeczach. Ona, delikatna kobieta, spędzająca długi czas na modlitwie, pomagająca chorym i wspierająca tych, którym jest najtrudniej (również swojego syna), widzi świat pełen ludzi wołających o pomoc i czuje, że jedynym adresatem tego wołania jest Bóg. Świat, pełen ludzi zwróconych ku Bogu, był światem jej młodości i jest jej światem również dzisiaj. On, człowiek czynu, będący w sile wieku, zmagający się z trudnościami finansowymi i rodzinnymi, na dodatek zmuszony do ciągłych odwiedzin u lekarza, chciałby wykorzystać swój potencjał (bo wiedzę i umiejętności ma ogromne), a tu życie ucieka mu w poczekalni u lekarza. Denerwują go pobożne sentencje matki. Kiedyś zapytałam, co chciałby zrobić, gdyby kręgosłup tak bardzo go nie bolał, a leczenie nie wpędzało w nieustanną frustrację. Po dłuższym namyśle odpowiedział: „Chciałbym się spokojnie pomodlić i zabrać dzieci do Medziugorje”.
Styczniowy numer LISTU poświęcony jest uzdrawiającej mocy religii. Religia i medycyna związane były ze sobą od wieków – leki z Bożej apteki ciszą się nieustanne dużą popularnością. Ale oprócz ziół jest w religii coś o wiele bardzie uzdrawiającego. Mówi o tym o. Mirosław Pilśniak OP, wyraźnie rozróżniając uleczenie (duszy i ciała) od uzdrowienia, czyli powrotu do Boga. Bartłomiej Dobroczyński podnosi inny uzdrawiający aspekt religii. Według niego religia uzdrawia w ten sposób, że „przesuwa człowieka ze sfery skończoności, śmierci, porażki, grzechu, w sferę, w której wszystko, co złe, zostaje unieważnione, w której dostaje się całkiem nowe życie”. Nawet skrajnie przegrane życie może stać się wygranym, jeśli Bóg jest blisko. Bo wtedy chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, a ubogim głosi się Ewangelię. (Łk 7, 22)
ELA KONDERAK
redaktor naczelny
miesięcznika katolickiego LIST



