to mnie

nie zniszczy

ANDRZEJ KAMIŃSKI OP
Pewnego dnia do Makarego, starca z Pustelni Optyńskiej, przyszedł jeden z jego uczniów. Chciał opowiedzieć swojemu mistrzowi o niesprawiedliwości, której doświadczył. Jakiś czas wcześniej zaopiekował się chorym sąsiadem. Ten, zamiast okazać mu wdzięczność, skrzywdził go. Starzec wysłuchał ucznia, przyznał mu nawet rację: „Tak, to ewidentna niesprawiedliwość, tak nie można postępować...". Kiedy jednak uczeń miał już wychodzić - z poczuciem, że został zrozumiany - Makary polecił mu: „A teraz idź i przeproś sąsiada"

Uczeń był oczywiście wściekły i zdezorientowany. Nic nie rozumiał: „Jak to: »przeproś«? Przecież to ja zostałem skrzywdzony, a Makary to potwierdził. O co mu więc chodzi?". Rozmyślał w ten sposób przez całą drogę powrotną. Gdy wreszcie dotarł do domu, przyznał starcowi rację, poszedł do sąsiada i przeprosił go. Zrozumiał, że był za bardzo skoncentrowany na swoim cierpieniu. Pozwolił, by rozżalenie opanowywało go coraz bardziej. Zajęty pielęgnowaniem swojego zranienia, przestał zupełnie dostrzegać drugiego człowieka.

nie daj się złamać

Jeśli doświadczymy przemocy, agresji czy niego-dziwości, zło, które z tego wynika, działa niejako na dwóch płaszczyznach. Pierwszą - zewnętrzną, jest zło, które dokonuje się za sprawą „ewidentnej niesprawiedliwości", a drugą- wewnętrzną, spustoszenie w naszej duszy. Gdy ktoś nas zrani, nasza uwaga najczęściej skupia się na odczuwanym bólu. Nie jesteśmy w stanie uczciwie przyjrzeć się ani sytuacji, ani tym bardziej człowiekowi, który tak się wobec nas zachował. Rozmyślamy tylko o tym, że niesprawiedliwie nas potraktowano i nikt nas nie rozumie. W ten sposób zamykamy się też na innych ludzi i na Pana Boga.

Co robić, by to, co się wydarzyło, nie rozbijało nas wewnętrznie? Makary zastosował wobec swego ucznia radykalny środek: „Idź i przeproś". Wiedział jednak, że on temu podoła. Znał jego wnętrze i był pewien, że właśnie to mu pomoże. Nie pomylił się. Uczeń wykorzystał doświadczenie niesprawiedliwości do tego, by duchowo dojrzeć.

Nie należy jednak tej opowieści traktować jako uniwersalnej recepty na radzenie sobie ze złem, które nas spotyka. Ma ona przede wszystkim pokazać, że po takim doświadczeniu trzeba wykonać pewną pracę duchową. Nie podsycać myśli o zranieniu, spróbować się od niej jakoś uwolnić: „Jestem skrzywdzony, ale skupiane się na tym uderza przede wszystkim we mnie, a nie w tego, który mnie zranił". Jeżeli naprawdę chcę duchowo wyzdrowieć, muszę spotkać się z prześladowcą, doprowadzić do przebaczenia i do pojednania - choćby tylko w moim wnętrzu.

to nie jest moja wina

Pojednanie nie oznacza, że mam przyjąć postawę kozła ofiarnego: „Cokolwiek się dzieje, biorę to na siebie" albo „To wszystko moja wina". Wręcz przeciwnie. Częścią chrześcijańskiej odpowiedzi na zło jest nazywanie go po imieniu. Twój prześladowca musi wiedzieć, że masz świadomość krzywdy, której się dopuścił. Jezus nie mówił: „Jestem winny, dobrze, że mnie ukrzyżujecie", nie unikał pokazywania i nazywania niesprawiedliwości.

Pierwszy krok- nazwanie tego, co się wydarzyło, w języku religijnym określa się „stawaniem w prawdzie". Muszę sam przed sobą przyznać się, że to, co mnie spotkało, było niesprawiedliwe. A to wcale nie jest łatwe. Wielu ludzi doświadczających upokorzenia czy przemocy nie potrafi tego zrobić. Boją się lub uważają, że na to zasłużyli. Niestety zdarza się, że uzasadniają to religijnie. Jeśli szef w pracy znęca się nade mną, to znaczy, że ćwiczy mnie w pokorze. Jeśli rodzice wymagają ode mnie bezwzględnego posłuszeństwa, nawet gdy mam już własną rodzinę, to mają do tego prawo, bo stoi za tym czwarte przykazanie. To bardzo złożone i trudne sprawy. Dlatego często potrzebny jest ktoś, kto stoi z boku, kto wysłucha i pomoże rozeznać, co jest dobre, a co złe, np. spowiednik lub kierownik duchowy.

Dopiero gdy przyznam, że zostałem skrzywdzony, mogę nadać temu zdarzeniu wymiar duchowy. Muszę zdobyć się na odwagę zmierzenia się z bólem i z człowiekiem, który mi go zadał. Stanięcie w prawdzie jest właśnie formą spotkania z moim prześladowcą.

- fragment


nasi partnerzy
    Przeznaczeni   www.rodzinna.pl