jak to było w Grecji

KRZYSZTOF BIELAWSKI
Przymiotnika „mistyczny" używamy dzisiaj w dwóch kontekstach: religijnym i potocznym. W pierwszym wypadku opisuje on szczególny typ doświadczenia religijnego, przekraczający dostępne wszystkim ramy języka i obrazu religijnego. W drugim, oznacza tyle co „niezwykły", „niepojęty", „tajemniczy". Obydwa te sensy w równej mierze mają swoje korzenie i w etymologii tego słowa, i w jego pierwotnych zastosowaniach


Termin ten pojawił się w rzeformie mysterion w greckim zapisie słów Jezusa z Nazaretu, w Pawłowym sformułowaniu mysterion tes pisteos (bardziej znane w łacińskiej wersji: misterium fidei), czyli „tajemnica wiary". Potem określenie to zawędrowało do podręczników teologii systematycznej w postaci rozdziałów o teologii mistycznej, i do chrześcijańskiej liturgii. Zanim jednak to wszystko się wydarzyło, słowo to odgrywało wielką rolę w systemie religijnego myślenia i przeżywania religijności starożytnych Greków. Namysł nad jego pierwotnym przedchrześcijańskim znaczeniem może być cenną wskazówką i pomocą w namyśle nad istotą chrześcijańskiej tajemnicy i doświadczenia Boga.

sens pierwotny

Rzeczownik mysterion (łac. misterium) i odpowiadający mu przymiotnik mystikos (łac. mysterius) pochodzą od niezwykłego greckiego czasownika myo „zamykać, mieć zamknięte oczy i/lub usta". Używa go już Homer w „Iliadzie"(24, 637), gdy król Priam mówi przed snem, że „oczu jeszcze nie zamknął". Poeci stosowali go też do opisu kwiatów, które wieczorem zamyą swe kielichy. Jego podstawowy sens opisuje trwanie z zamkniętymi oczami i uszami, co bynajmniej nie sugeruje bycia głuchym i ślepym. Zawsze dotyczy czynności zamierzonych i świadomych, w których człowiek odcina się od rzeczywistości przez zamknięcie - mówiąc językiem chrześcijańskich pisarzy epoki patry-stycznej - „wrót zmysłów". Platon w „Gorgiaszu" mówi o zamykaniu oczu wobec grożącego niebezpieczeństwa, nam dzisiaj też zdarza się robić to samo.

Te wiadomości o czasowniku, tkwiącym u etymologicznych podstaw słów tak ważnych w historii myśli religijnej, mają kapitalne znaczenie. Zatarł się bowiem zupełnie ich pierwotny sens - dla Greków był czytelny i oczywisty, a dla nas jest dzisiaj niewidoczny. Nie notują go nawet współczesne słowniki i jedynie filologowie potrafią wskazać istotę doświadczenia opisanego przez słowa mysterion i mystikos. W antycznej grece bowiem te dwa słowa, pochodzące od tak pospolitego przecież czasownika, związały się trwale z doświadczeniem religijnym, i to w bardzo wyjątkowym jego kontekście. Odnoszą się one wyłącznie do kultów misteryjnych. Nigdy, absolutnie nigdy, nie stosowano ich w odniesieniu do oficjalnego, państwowego - można by rzec - nurtu greckiej religii. Tam mowa jest o pobożności, o religijnym prawie przodków, o obowiązku, o modlitwie i ofierze, nigdy jednak o czymś, co byłoby mistyczne. W starożytnej Grecji mistyczne są tylko misteria.

Co charakteryzowało antyczne misteria? Co było w nich wyjątkowego? Przede wszystkim to, co sprawiło, że greckie misterium dzisiaj tłumaczymy przez słowo „tajemnica" (choć obok mamy też „sekret"). Misteria były objęte tajemnicą, nazywaną „niewypowia-dalną" (gr. arrhetos). Była ona niewypowiadalna w dwóch znaczeniach: po pierwsze „taka, jakiej nie wolno, nie godzi się wypowiedzieć", po drugie: „taka, jakiej wypowiedzieć się absolutnie nie da", nie jest to możliwe, ponieważ doświadczenie misteryjne przekracza możliwości ludzkiego języka i – lub - ponieważ - przekracza granice ludzkiej egzystencji. Starożytni dochowali swej tajemnicy, ich misterium pozostało niewypowiedziane. Jakże zawstydzające dla nas - dla mnie przynajmniej - jest to, że my do dzisiaj nie mamy najmniejszego pojęcia, co było treścią greckich wtajemniczeń i jak one przebiegały, mimo że trwały - jak w Eleusis - niemal dwa tysiące lat…

tajemnica prawem chroniona

Tak czy inaczej, w chrześcijańskim rozumieniu tego, co mistyczne, utrwaliły się przynajmniej te dwa najważniejsze starożytne sensy: tajemniczość, tajemność (związana z doświadczeniem, które dokonuje się w sekrecie) oraz nie-przekazywalność tego doświadczenia. Jednak w chrześcijańskim świecie jest ta nieprzekazy-walność, jak się zdaje, rozumiana i praktykowana nieco inaczej. Wielu przecież mistyków usiłowało i usiłuje przekazać w słowach lub nawet w obrazach - jak na przykład Hildegarda z Bin-gen - własne mistyczne doświadczenie; różnie to wychodzi. Jednych prowadzi do radykalnej apofazy, czyli przemawiania wyłącznie językiem negatywnym, który jest w stanie stwierdzić, że Bóg i doświadczanie Go jest radykalnie inne niż wszystko, co jesteśmy w stanie pozytywnie twierdzić. Innych wiedzie do konfliktu z instytucją, ponieważ próba przekazania treści i istoty mistycznego doświadczenia zbyt ostro wyłamuje się z pozornej precyzji ortodoksyjnych schematów. Jeszcze innym udało się ć na papier jakieś odpryski owego my-sterion, które stało się ich udziałem. Eckhart, Jan od Krzyża, Ignacy Loyola czy może nawet Tomasz Merton zostawili nam ślady, znaki, za którymi możemy nieudolnie podążać.

Czy z punktu widzenia starożytnego obyczaju religijnego i prawa religijnego byliby oni uznani za zdrajców tajemnicy misteriów? Być może tak, przynajmniej niektórzy z nich. Istotna różnica polega jednak na tym, że w erze chrześcijańskiej mistycy (greccy mystikoi) odbywają swe tajemne podróże samotnie, w odosobnieniu, czasami przy wyraźnym sprzeciwie ortodoksyjnego nurtu, a w Grecji doświadczenie misteryjne zawsze było wspólnotowe, niedostępne indywidualnie (przynajmniej do czasów neoplatoników), i nawet jeśli dokonywało się na marginesie życia religijnego greckiej polis, to jednak zawsze przy jej aprobacie.

Misteria eleuzyńskie, uchodzące za największe, najważniejsze i najstarsze, w Grecji chronione były państwowym prawem - zdrada tego, co wiedzieli wtajemniczeni i czego doznawali w noc wtajemniczenia, była karana śmiercią. Za przestrzeganie tego prawa odpowiadał autorytet państwa. Jak donosi Arystoteles (Etyka nikomachejska 1111a 10), cudem takiego wyroku uniknął tragik, poeta Ajschylos. Zupełnie przypadkowo - i jak się okazało - nieświadomie, użył on w jednym ze swych dramatów słów, które sędziom przywiodły na myśl jakiś moment eleuzyńskich wtajemniczeń. Bronić się musiał długo i z trudem, niewiele brakowało, by powaga, z jaką traktowano misteria, pozbawiłaby nas możliwości lektury „Orestei" i „Persów".

- fragment


nasi partnerzy
    Przeznaczeni   www.rodzinna.pl