

"religia
która daje siłę"
Czy religia
daje siłę
BARTŁOMIEJ DOBROCZYŃSKI
Jeśli nawet uznalibyśmy, że Boga nie ma, a świat i nasze życie podlegają wyłącznie prawom ewolucji, to fakt istnienia religii przemawia za tym, że była nam ona do czegoś potrzebna. Wykształciła się, bo miała ważne znaczenie adaptacyjne. Co więcej, wydaje się, że również dziś jest nadal potrzebna: religia może być źródłem życiowej siły
słabość,
której nie doceniamy
redakcja LISTU rozmawia
z ojcem Mirosławem Pilśniakiem, dominikaninem
z ojcem Mirosławem Pilśniakiem, dominikaninem
Ojcze, w tym numerze LISTu zastanawiamy się, czy religia daje siłę. Wydaje się, że odpowiedź jest prosta - aż do chwili, w której spojrzymy na nasze życie. Doświadczenie bezsilności towarzyszy nam dość często. Czy zatem źle wierzymy? A może coś jest nie tak z naszą religią?
O sile, jaką daje religia, możemy mówić na dwa sposoby. Pierwszy to rozważania teoretyczne, drugi, który interesuje mnie bardziej, to indywidualne doświadczenie człowieka. W wypadku indywidualnym trudniej o ogólną teorię i logiczny schemat. Zazwyczaj siła kojarzy nam się ze zdolnościami, możliwościami i sukcesem. Gdy spotykam konkretną osobę, widać jednak, że siła pochodząca od Boga jest inna. Pamiętam rozmowę z pewną starszą panią. Bardzo szczerze opowiadała, że jedyną mądrością, jaką zdobyła przez wszystkie lata życia, jest świadomość, jak bardzo skoncentrowana jest na samej sobie. Zrozumiała, że wszystko robi tylko dla siebie i ma już tego dosyć. Pociesza ją tylko nadzieja, że - jak mówiła - „Pan Bóg już ją jakoś weźmie do tego Nieba".
W chrześcijaństwie odkrywamy, że to, co wydaje się nam naszą słabością, może stać się siłą. Być może to, czego dowiedziała się o sobie ta kobieta, pozwoli jej stanąć bez lęku przed Bogiem po śmierci. Tylko bowiem ten, kto pozna prawdę o sobie, może też przyjąć Jego miłość; może pozwolić Bogu działać. Postulatem chrześcijan nie jest tworzenie wspólnoty ludzi silnych, którzy są zdolni do wszystkiego. Mamy stawać się ludźmi, którzy zaczynają widzieć swoje życie prawdziwie, bez porównywania się z innymi. Bo czy możemy powiedzieć, że doświadczenie, które zabierze z sobą do Nieba ta kobieta, jest mniej cenne niż to, z którym poszedł tam Jan Paweł II?
O sile, jaką daje religia, możemy mówić na dwa sposoby. Pierwszy to rozważania teoretyczne, drugi, który interesuje mnie bardziej, to indywidualne doświadczenie człowieka. W wypadku indywidualnym trudniej o ogólną teorię i logiczny schemat. Zazwyczaj siła kojarzy nam się ze zdolnościami, możliwościami i sukcesem. Gdy spotykam konkretną osobę, widać jednak, że siła pochodząca od Boga jest inna. Pamiętam rozmowę z pewną starszą panią. Bardzo szczerze opowiadała, że jedyną mądrością, jaką zdobyła przez wszystkie lata życia, jest świadomość, jak bardzo skoncentrowana jest na samej sobie. Zrozumiała, że wszystko robi tylko dla siebie i ma już tego dosyć. Pociesza ją tylko nadzieja, że - jak mówiła - „Pan Bóg już ją jakoś weźmie do tego Nieba".
W chrześcijaństwie odkrywamy, że to, co wydaje się nam naszą słabością, może stać się siłą. Być może to, czego dowiedziała się o sobie ta kobieta, pozwoli jej stanąć bez lęku przed Bogiem po śmierci. Tylko bowiem ten, kto pozna prawdę o sobie, może też przyjąć Jego miłość; może pozwolić Bogu działać. Postulatem chrześcijan nie jest tworzenie wspólnoty ludzi silnych, którzy są zdolni do wszystkiego. Mamy stawać się ludźmi, którzy zaczynają widzieć swoje życie prawdziwie, bez porównywania się z innymi. Bo czy możemy powiedzieć, że doświadczenie, które zabierze z sobą do Nieba ta kobieta, jest mniej cenne niż to, z którym poszedł tam Jan Paweł II?
święta od spraw
przegranych
MARTA WIELEK
Tej nocy Mary długo nie mogła zasnąć. Wieczorna wymiana zdań z ks. Horanem zaskoczyła ją i mocno zaniepokoiła. Leżąc w łóżku, próbowała objąć myślami zarówno ostatnie wydarzenia, jak i przyszłość założonego przez nią zgromadzenia. Na zmianę albo dopadał ją lęk tak silny, że pragnęła umrzeć, zanim nastanie poranek, albo wypełniała ją głęboka ufność w to, że Bóg jej nie opuści. Sen przyszedł dopiero koło trzeciej nad ranem. Nic dziwnego, że kiedy o ósmej biskup wezwał Mary do klasztornego oratorium, weszła tam blada, półprzytomna i zdezorientowana. Gdy kazał jej uklęknąć, miała nadzieję, że przyszedł, aby ją pobłogosławić i wyjaśnić wszystkie nieporozumienia. Zamiast tego usłyszała, że jest wyklęta
gdy nie widać owoców
KRZYSZTOF PAŁYS OP
Centrum Polski. Prowadzę zajęcia w pewnej szkole. Sprawdzony temat, wcześniej wielokrotnie spotykał się z zainteresowaniem: uzależnienia, psychomanipulacja, sposoby obrony przed nimi. Wskazuję mechanizmy, rozróżniam, robię miniwarsztaty. Są filmiki, muzyka. Patrzę na klasę. Większość uczniów moją wspaniałą prelekcję, mówiąc kolokwialnie, ma gdzieś



