

"czy każdy"
może widzieć więcej?
Redakcja LISTU lubi gości. Często i chętnie zapraszamy znajomych i nieznajomych, przyjaciół i czytelników, wszystkich, którzy nie poddali się jeszcze społecznej pladze, jaką jest wszechobecna nerwica, każąca ludziom wciąż pędzić i pędzić, jakby na zatracenie. Siedząc przy kawie i herbacie wspólnie snujemy opowieści o zwykłych ludziach i niezwykłym Bogu, które często stają się tematem kolejnych numerów miesięcznika lub uzupełniają i podsumowują ten, który właśnie oddaliśmy do druku. Tak było kilka dni temu, kiedy skończyliśmy przygotowywać numer o potrzebie „widzenia więcej". Odwiedził nas wtedy jeden z ojców dominikanów. Usłyszawszy, nad czym pracowaliśmy, opowiedział nam historię dziewczyny, która od dzieciństwa widziała Jezusa (całkiem dosłownie, czyli oczami ciała), ale dopiero niedawno, już jako osoba dorosła, odkryła, że nie wszyscy „tak mają". Opowieść bardzo nas zafrapowała i żałowaliśmy, że nie możemy jej dorzucić do wydawanego właśnie numeru. Każdego z nas zainteresowało coś innego. Jednych to, że tak długo nie wiedziała o swojej wyjątkowości, innych to, że Jezus niczego od niej nie wymaga, nie powierzył jej żadnej misji dla świata, nie obdarzył tajemnicami przeznaczonymi tylko dla niej. Jeszcze innych dziwiło to, że to jest taka zwyczajna dziewczyna: ma męża, dzieci i jest po prostu szczęśliwa, a o swoim darze mówi nielicznym zaufanym osobom.
Być może jest tak, że wszyscy widzimy znacznie więcej, niż nam się wydaje. Do jednych Pan Bóg przemawia przez dobre myśli i codzienne natchnienia, do innych przez wrażliwość serca, która każe im widzieć potrzeby wielu ludzi i na nie odpowiadać, jeszcze do innych mówi przez sny i wspaniałą wyobraźnię, która pomaga im rozumieć cały świat i niepokoić się zagrażającym mu złem. Bywają też tacy, którzy doświadczają stałej i bezpośredniej obecności Boga, o jakiej mówili święci, i w cichości serca dokonują czynów, które zobaczymy dopiero w wieczności. Są i tacy, którzy codziennie na modlitwie głośno i wyraźnie słyszą Boży głos, wzywający do podjęcia jakiegoś dobra, ale nie mówią o tym nikomu i nie robią nic. Dla wszystkich tych osób, dla widzących i słyszących, dla tych, którym się wydaje, że nie widzą nic, a bardzo chcieliby zobaczyć, a także dla rzeczywiście ślepych i głuchych niedowiarków, przygotowaliśmy kilka artykułów. Zachęcamy do ich przeczytania.
ELA KONDERAK
redaktor naczelny



