
"koniec świata
już się zaczął"
Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że nasz początek podobny jest do naszego końca. A co to ma do końca świata, o którym człowiek opowiada od wieków? Jesteśmy jak niemowlęta, nie możemy sobie nawet wyobrazić ogromu i niezwykłości świata, w którym się narodzimy
Podobno nasze narodziny są jedną z najtrudniejszych rzeczy, którą musimy w życiu zrobić. Tak mówią niektórzy psychologowie. Mówią też, że poród ma kilka różnych faz, a każda z nich niesie ze sobą inne wyzwania i zagrożenia.
W łonie matki jest nam jak w raju. W każdej chwili mamy wszystko, czego nam potrzeba. Czujemy się bezpieczni i nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nie zawsze tak będzie. Doświadczamy wprawdzie jakiegoś przeczucia przyszłego świata, słyszymy dźwięki i odczuwamy nastroje bliskich nam osób, ale nie wiemy, co tak naprawdę nas czeka. Kiedy przychodzi moment, gdy wody płodowe odchodzą i bezpieczne miejsce zaczyna się kurczyć, mały człowiek ma poczucie zdrady, opuszczenia, wygnania. Podejmuje pierwszą w swoim życiu decyzję: postanawia walczyć o życie, postanawia iść, choć czuje, że niewiele od niego zależy i że może mu się nie udać. Jest pełen gniewu, ale i nadziei. Zaczyna przedzierać się przez drogi rodne swojej mamy, a ból, którego przy tym doświadcza, jest nieznośny. Delikatna skóra noworodka nie przywykła do tak silnego tarcia, wszystko go piecze i pali. A jakby tego było mało, cała operacja dokonuje się bez odrobiny tlenu, na bezdechu, bo wody płodowe już odeszły, a płuca jeszcze nie pracują. Ale im bliżej końca, tym w małym serduszku jest więcej nadziei a mniej gniewu. Już zaczyna doświadczać rzeczy, których nigdy nie znał: chłodu, powiewu powietrza, oślepiającego blasku światła. W końcu, ktoś bierze go na ręce, a on łapie pierwszy oddech i krzyczy - nie tylko z bólu i przerażenia, ale i z radości, że mu się udało!
Trudno powiedzieć ile prawdy jest w takich psychologicznych analizach. Ale nie sposób oprzeć się wrażeniu, że nasz początek podobny jest do naszego końca. A co to ma do końca świata, o którym człowiek opowiada od wieków? Jesteśmy jak niemowlęta, nie możemy sobie nawet wyobrazić ogromu i niezwykłości świata, w którym się narodzimy po jakimś końcu jakiegoś naszego świata.
Gdzie spojrzeć, widać przepowiednie końca świata. Książki, filmy, Internet - wszędzie można znaleźć informacje, kiedy i w jaki sposób się to stanie. Dobrze poinformowani czerpią spore zyski ze swej "wiedzy". Scenariusze są coraz dziwniejsze i coraz bardziej przerażające. U tych, którzy to czytają i oglądają, rodzą się przeróżne postawy. Jedni się cieszą: "Dobrze, że wreszcie dopadnie tych bogaczy, złodziei, cwaniaków itd. (zależnie rodzaju wroga), niech sobie nie myślą…". Inni wyobrażają sobie, że owszem, to będzie straszny dzień, ale jakoś sobie poradzą, mają przecież dobry samochód i trochę kosztowności (bo pieniądze chyba się nie przydadzą)... Jeszcze inni zachowują się jak uczestnicy różnorodnych szkół przetrwania i już kombinują, jak poradzić sobie w skrajnych warunkach nie mając nic. Wszyscy wiedzą, że koniec będzie, ale wierzą, że im, wyjątkowo, w jakiś sposób uda się go uniknąć. Wszystkich tych niedowiarków zapraszamy do lektury listopadowego LISTU. Koniec świata kiedyś nadejdzie, tak samo jak nasza śmierć. I rzeczywiście możemy go przetrwać. Nadchodzi nowy świat. Uczmy się w nim żyć już dzisiaj.
ELA KONDERAK
redaktor naczelny



