"Bóg zapomiany?
Redakcja LISTU rozmawia
z ks. dr. hab. Janem Danielem Szczurkiem,
dziekanem Wydziału Teologicznego
Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie
z ks. dr. hab. Janem Danielem Szczurkiem,
dziekanem Wydziału Teologicznego
Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie
Księże Profesorze, przygotowując obecny numer LISTU, zdaliśmy sobie sprawę z pewnego zaniedbania. Pisaliśmy już o Jezusie Chrystusie, Duchu Świętym, nawet o Trójcy Świętej, ale nigdy nie było numeru o Bogu Ojcu. A może również teologia trochę o Nim zapomniała?
Rzeczywiście można powiedzieć, że Bóg Ojciec jest trochę „niepopularny". Być może jeszcze nie dorośliśmy do odkrywania tej tajemnicy. Cała działalność Kościoła była i jest chrystocentryczna - przez ostatnie stulecia w teologii koncentrowano się głównie na Drugiej Osobie Boskiej. Nieżyjący już profesor teologii na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim, Jean Galot SI, podkreślał, że teologia zawsze poświęcała więcej uwagi Chrystusowi, ponieważ to On - nie Ojciec - się wcielił. Od momentu wcielenia wiara ludzi koncentruje się na wyznaniu bóstwa i człowieczeństwa Jezusa Chrystusa. Zapominamy jednak, że do treści naszej wiary należy też prawda o istnieniu osoby Boga Ojca obok Syna Bożego i Ducha Świętego. Co ciekawe, również Trzecia Osoba, tak jak obecnie Pierwsza, była przez wiele wieków niedostrzegana przez teologów. Pneumatologia – nauka o Duchu Świętym – znalazła się w słownikach teologicznych dopiero po Soborze Watykańskim II.
Rzeczywiście można powiedzieć, że Bóg Ojciec jest trochę „niepopularny". Być może jeszcze nie dorośliśmy do odkrywania tej tajemnicy. Cała działalność Kościoła była i jest chrystocentryczna - przez ostatnie stulecia w teologii koncentrowano się głównie na Drugiej Osobie Boskiej. Nieżyjący już profesor teologii na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim, Jean Galot SI, podkreślał, że teologia zawsze poświęcała więcej uwagi Chrystusowi, ponieważ to On - nie Ojciec - się wcielił. Od momentu wcielenia wiara ludzi koncentruje się na wyznaniu bóstwa i człowieczeństwa Jezusa Chrystusa. Zapominamy jednak, że do treści naszej wiary należy też prawda o istnieniu osoby Boga Ojca obok Syna Bożego i Ducha Świętego. Co ciekawe, również Trzecia Osoba, tak jak obecnie Pierwsza, była przez wiele wieków niedostrzegana przez teologów. Pneumatologia – nauka o Duchu Świętym – znalazła się w słownikach teologicznych dopiero po Soborze Watykańskim II.
Czy istnieje analogiczna nauka o Bogu Ojcu?
Od niedawna. Wspomniany Galot proponował, by dział teologii zajmujący się Bogiem Ojcem nazwać „patrylogią” (nie należy mylić z patrologią, czyli nauką o Ojcach Kościoła). Inni teolodzy proponują nazwę „paterologia”. Wrócę do wcześniejszego pytania. Myślę, że jest jeszcze kilka powodów, dla których stan nauki o Bogu Ojcu jest taki, a nie inny. Przykładowo w liturgii, zwracając się do Boga, używamy zazwyczaj wezwania Boże” albo „Panie”, a moglibyśmy powiedzieć „Ojcze” albo „Boże Ojcze”.
Te pozornie nieważne niuanse kształtują naszą świadomość, a utrwalony przez liturgię sposób modlitwy sprawia, że większość teologów nie widzi potrzeby rozwijania nauki o Bogu Ojcu. Co więcej, niektórzy z nich łatwo utożsamiają starotestamentowe objawienie się Boga jako Ojca ludu z nowotestamentowym objawieniem Boga – Ojca Chrystusa. Uważają, że skoro Stary Testament mówi o Bogu Ojcu, to już wystarczy i nie trzeba zajmować się tym, co o swoim Ojcu objawił nam Chrystus.
Wydaje się to rozsądne.
Ale jest nieprawdziwe. W Starym Testamencie działała cała Trójca Święta – nie tylko Ojciec – choć oczywiście Żydzi nie mogli tego wiedzieć. Stare Przymierze to objawienie Boga Jedynego, możemy jednak odkrywać różne Jego przymioty, które później, w świetle Nowego Testamentu, jak jednak wyrazić to, kim jest sam Bóg? Dlatego właśnie Bóg ma wiele imion, np. El, El Elochim, El Szadaj. Imię „Jestem, który Jestem" bywa różnie interpretowane, ale tradycyjnie przyjmuje się, że wyraża nieustanną obecność Boga pośród narodu wybranego. Innym imieniem jest „Zazdrosny". Określanie Boga Ojcem narodu wybranego, choć obecne w Starym Testamencie, nie jest dominujące. Galot tłumaczy, że Żydzi obawiali się zafałszować objawiony obraz Boga ideą fizycznego ojcostwa, która była obecna w kulcie pogańskim.
Mimo to w jakimś sensie Żydzi myśleli o Bogu jako o ojcu. Skąd taki pomysł?
Tak, ale słowo „jako" jest tu bardzo ważne, gdyż żydom przez myśl by nie przeszło, że Bóg może być Ojcem w sensie ścisłym. Starotestamentowe mówienie o ojcostwie Boga nie wynika z jakichś rozumowych dociekań, ale z doświadczenia ludzi i było rozumiane głównie jako opieka, władanie i moc stwórcza - stąd ten „pomysł".
W tradycji żydowskiej ojcowska troska Boga dotyczy nie tylko narodu wybranego jako całości, ale też pojedynczych osób. Może o tym świadczyć nadawanie dzieciom takich imion, jak: Abimelek („Król jest moim ojcem"), Abiezer („Mój ojciec mnie wspomaga"), Abijak lub Joab („Jahwe jest moim ojcem") czy Abiram („Mój ojciec jest wywyższony").
Tę troskę podkreślają również niektóre fragmenty Starego Testamentu, np. taki: choćby Cię opuścili wszyscy, ojciec lub matka, ja Cię przygarnę (Ps 27, 10; 103, 13), albo: Czyż może matka zapomnieć o swym dziecku (Iz 49,15).
Bóg Jedyny jest dla Żydów nie tylko jak Ojciec, ale też jak Matka.
Powiedziałbym raczej, że opiekuje się swoim ludem tak jak ojciec czy matka swoimi dziećmi. Jest takie starotestamentowe określenie Boga Szechina (hebr. „zamieszkiwanie", „łono"). Można powiedzieć, że podkreśla ono kobiecy element Boga, który zapowiada objawienie Trzeciej Osoby Boskiej. Tę kobiecość można dostrzec w delikatności i mocy Ducha Świętego, w tym, że On nigdy do niczego nie zmusza. Jego działanie w Kościele lub w ogóle w świecie odznacza się łagodnością, która najczęściej cechuje niewiastę.
Czyżby feministki miały rację? Bóg jest kobietą?
Nie, nie możemy tak powiedzieć. Niektóre feministki kontestują nawet stosowanie określenia „Ojciec" w odniesieniu do Boga i domagają się, by nazywać Go Matką. Oczywiście nie można negować kobiecych cech w Bogu - i nikt tego nie robi - ale żadna z Osób Boskich nie może być związana z konkretną płcią, bo Bóg jest ponad wszelkim rodzajem.
A Jezus Chrystus?
Gdy mówimy Jezus Chrystus, to myślimy o konkretnym człowieku. W Chrystusie osoba jest jedna, ale natury są dwie - boska i ludzka. Boska natura musi być „ponadrodzajowa". Gdyby było inaczej, Bóg nie mógłby stworzyć i kobiety, i mężczyzny, bo nie ma niczego w stworzeniu, czego w jakiś sposób nie byłoby w Stwórcy.
Żydzi wierzyli w Boga Jedynego, przyszedł Chrystus i…
…i okazało się, że istnieje coś więcej niż troska ojcowska Boga Starego Testamentu o swój lud. Istnieje bowiem ktoś, kto nie tylko zachowuje się jak ojciec, ale naprawdę jest Ojcem. Możemy tu mówić o przejściu od ojcostwa w sensie analogicznym do ojcostwa w sensie właściwym. Ten bardzo ważny element objawienia Nowego Testamentu stanowił niezwykłą trudność dla ludzi żyjących w czasach Jezusa Chrystusa. Nie zdajemy sobie nawet sprawy jak wielką. Żydzi byli przekonani, że Bóg jest Jeden, aż tu nagle przyszedł jakiś nauczyciel z Nazaretu i mówi o tym Jedynym Bogu: „mój Ojciec". Ewangelista Jan pisze wprost, że Jezus „nazywał Boga swoim Ojcem" (J 5, 18). Zdaniem komentatorów, słowo „swój", „własny" oznacza bycie z kimś w szczególnej relacji, która wyklucza podobną relację z innymi.
Kwestia Synostwa Bożego Jezusa Chrystusa była też dla chrześcijan poważnym wyzwaniem. Zaczęto się zastanawiać, nie tylko jak pojąć, ale i w jaki sposób wyrazić jedyność Boga i równocześnie Jego troistość. Trzeba było trzech wieków, by tę prawdę jakoś ująć w słowa, ale już w Ewangelii św. Jana możemy znaleźć pierwsze próby. Do uchwycenia niuansu potrzebna jest minimalna znajomość greckiego. W Prologu św. Jan zapisał ho Theos, z rodzajnikiem, w odniesieniu do Ojca, i Theos, bez rodzajnika, w odniesieniu do Logosu (Syna). Teologowie prowadzą ożywioną dyskusję na temat takiej interpretacji; moim zdaniem jest to pierwsza próba wyrażenia prawdy o odrębności Ojca i Syna. Ostatecznie spory zostały rozstrzygnięte dużo później, dopiero na drugim soborze w Lyonie (1274 r.), kiedy wyjaśniono, dlaczego do wyznania wiary dodano słynne Filioque (sformułowanie wyrażające pochodzenie Ducha Świętego od Ojca i Syna).
Warto w tym miejscu podkreślić, że w Nowym Testamencie, a szczególnie w Ewangelii św. Jana, dominuje obraz Boga, który jest Ojcem. Według obliczeń teologów, „Ojciec" jako imię Boże pojawia się u św. Jana 118 razy, dodatkowo 5 razy u św. Marka i 17 razy u św. Łukasza. Pojawia się ono zarówno w kontekście „Bóg - Jezusa Chrystusa - Syna (Logosu), ale też – analogicznie - jako nasz Ojciec.
- fragment



