Kościół
(męsko)katolicki?
MARTA WIELEK
Niedzielna Msza św. w przyklasztornym kościele na wsi. Pozornie niczym nie różni się od tych w innych kościołach, może tylko tym, że co jakiś czas rozbrzmiewa chorał gregoriański. Śpiew inicjują mnisi, ale włączyć może się każdy - nuty leżą na wszystkich ławkach. Sporo osób próbuje. Słychać mocne, donośne, zaskakująco melodyjne męskie głosy. Pierwszych kilka rzędów ławek zajmują niemal wyłącznie mężczyźni - w różnym wieku, z obrączkami na palcach i bez nich. Nie ma ani jednej starszej pani


"wspólnota
twoje miejsce w Kościele"
Nowe wspólnoty,
nowy Kościół
MARTA WIELEK
Energiczne mieszkanki pewnej małej miejscowości poprosiły księdza proboszcza, by pozwolił im urządzić siłownię w jednej z sal domu parafialnego. Gdy się zgodził, zaczęły się tam regularnie spotykać na gimnastyce. Żeby jednak było bardziej pobożnie, postanowiły zawiązać wspólnotę. W ten sposób udało im się połączyć dwie sfery: zrobić coś dla ciała i coś dla ducha
była wiosna Kościoła,
a teraz...
z ks. Jackiem Stryczkiem,
duszpasterzem studentów, ludzi biznesu,
prezesem Stowarzyszenia WIOSNA
rozmawia Marta Wielek
duszpasterzem studentów, ludzi biznesu,
prezesem Stowarzyszenia WIOSNA
rozmawia Marta Wielek
Pamiętam spotkania w prowadzonym przez Księdza duszpasterstwie akademickim przy krakowskim kościele św. Anny. Siedzieliśmy w małej salce, niemal w ciemnościach - jedynie przy świeczce. Najpierw słuchaliśmy Księdza konferencji nagranej na kasetę magnetofonową. Potem trochę ze sobą dyskutowaliśmy, opowiadaliśmy o swoim życiu, modliliśmy się. Tyle. Teraz rozmawiamy w siedzibie Stowarzyszenia WIOSNA, które prowadzi akcję Szlachetna Paczka i całoroczne programy edukacyjne dla dzieci i dla młodych biznesmenów. Zupełnie inna atmosfera, inne duszpasterstwo...
Kiedy byłem duszpasterzem u św. Anny, tak wiele osób przychodziło do mnie, aby porozmawiać, szukać pomocy, że drzwi niemal się nie zamykały. W zasadzie spędzałem cały swój dzień w trzech miejscach: w mieszkaniu - na tych rozmowach, na plebanii - w czasie posiłków, i w kościele - na modlitwie. Zdarzało się, że przez miesiąc nie udawało mi się wyjść na ulicę. Nie spotykałem się właściwie z nikim spoza tego środowiska.
Kiedy byłem duszpasterzem u św. Anny, tak wiele osób przychodziło do mnie, aby porozmawiać, szukać pomocy, że drzwi niemal się nie zamykały. W zasadzie spędzałem cały swój dzień w trzech miejscach: w mieszkaniu - na tych rozmowach, na plebanii - w czasie posiłków, i w kościele - na modlitwie. Zdarzało się, że przez miesiąc nie udawało mi się wyjść na ulicę. Nie spotykałem się właściwie z nikim spoza tego środowiska.
przyjaciele,
których jeszcze nie spotkaliśmy
EWA KROKOSZ
Gdy dwa lata temu wyjeżdżałam na kilka miesięcy do Kanady, znajoma siostra dominikanka zachęcała mnie do odwiedzenia katolickiej wspólnoty, która działa w pobliżu Toronto. Sama nie wiem dlaczego, ale zaledwie po kilku dniach pobytu w Kanadzie wybrałam się do siedziby Madonna House w Combermere



