jablko

"mieć dzieci

i nie zwariować"


Dwudziesty piąty rok istnienia LISTU był trochę dramatyczny. „Trochę" - to znaczy omal nie ogłosiliśmy upadłości, omal nie poddaliśmy się zniechęceniu i nie zan1iechaliśmy walki.



Zmagaliśmy się z deficytem finansowym, z długami, z niezrozumieniem wielu ważnych i wpływowych osób, a jednocześnie cały czas czuliśmy (i wciąż czujemy), że jeszcze nie skończyliśmy pracy, że tyle rzeczy pozostaje do zrobienia, tyle spraw do przemyślenia, tyle myśli do wypowiedzenia. Wielkim wsparciem byli dla nas Czytelnicy. Zarówno w sensie finansowym jak i emocjonalnym. Wyrazy tego wsparcia zarówno w postaci wpłacanych na konto miesięcznika pieniędzy jak i przysyłanych do redakcji listów ze słowami otuchy wyryliśmy w naszych sercach i LISTOWYCH kronikach. Dziś LIST jest wolny od długu. Jak nie zmarnować tej szansy? Nie wiem, chyba trzeba modlić się o kolejny cud.

ELA KONDERAK
redaktor naczelny


nasi partnerzy
    Przeznaczeni   www.rodzinna.pl