

"jak mówić
dzieciom o Bogu"
Pytanie: „Jak mówić dzieciom o Bogu", które stało się motywem przewodnim świątecznego wydania LISTU, przewija się co jakiś czas w różnych katolickich dyskusjach. Napisano na ten temat kilka książek, a uczeni pedagodzy stworzyli teorie pełne rozsądnych zasad, którymi powinni się kierować rodzice i kaznodzieje. W odpowiedzi na to ludzie, którzy walczą o prawo do całkowitej wolności we wszelkich wyborach stworzyli teorie mówiące o tym, że nie należy w ogóle mówić dzieciom o Bogu, bo w ten sposób odbiera się im wolność wyboru religii. Dziecko powinno samo zdecydować o swoim światopoglądzie, ale dopiero wtedy, kiedy dorośnie i zacznie używać rozumu. Dopiero wtedy niech się w ogóle dowie o Bogu.
A Jezus mówi: Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie. Nie zastanawia się na tym, czy Go zrozumieją, albo czy przypadkiem nie będą dokazywać, hałasować, szarpać dziewczynki za warkocze i wymieniać się cukierkami, innymi słowy przeszkadzać poważnym zatroskanym apostołom. Mówi, żeby je wpuścić, a potem stawia je jako wzór do naśladowania. Mówi też, że musimy stać się jak dzieci, żeby wejść do Królestwa Niebieskiego. Widocznie Bogu łatwiej się dogadać z dzieckiem niż z dorosłym.
Więc być może zamiast pytać o to, jak mówić dzieciom o Bogu, powinniśmy posłuchać, co one mówią o Bogu? Często przecież jest tak, że my dorośli już dawno zapomnieliśmy o Nim, a dzieci ciągle pamiętają.
ELA KONDERAK
redaktor naczelny



