bog wzywa swiat do dialogu

"czy Bóg nas karze?"



Czy Bóg nas karze? Czy są zdarzenia, w których należy widzieć Jego gniew? Przygotowując numer LISTU na temat kary Bożej szukaliśmy jednoznacznej odpowiedzi na te pytania i nie znaleźliśmy. Pytaliśmy o to, czym jest kara w ogóle, jaki ma sens i jak myślano o niej ubiegłych wiekach. Śledziliśmy ludzki lęk przed Bogiem i rozwój praktyki odpustu. Trudno było nam zgodzić się z myślą, że Bóg, który jest Dobrem może czynić zło. Bo przecież kara jest jakimś złem, jakimś cierpieniem.



Zapytany o to, już po zamknięciu numeru, o. Mirosław Pilśniak OP odpowiedział: „Pojęcie kary Bożej sugeruje aktywne działanie Boga w stosunku do grzesznika. Ale sens pojęcia kary Bożej możemy poznać tylko przy założeniu, że Bóg nie czyni żadnego zła. Bóg czyni wyłącznie dobro. Kara Boża, jest to więc raczej to, co moglibyśmy nazwać konsekwencją naszych czynów. Bóg, który przebacza grzech, akceptuje fakt, że dokonane przeze mnie zło pozostawia trwałe skutki. Nie chce pozostawić mnie w nieświadomości i w dobrym samopoczuciu wtedy, kiedy staję się współpracownikiem diabła i niszczę dzieło Boże. Są zatem dwa źródła tego zła, które nas dotyka. Jedno to skutek naszego lub czyjegoś grzechu, a drugie, to zawiść diabła. Grzesząc dajemy diabłu możliwość działania – niejako uruchamiamy jego działalność. Każdy grzech przyczynia się do zwiększenia zła w świecie. Czy może to mieć związek z niszczącym huraganem, czy tsunami? Tak, pod warunkiem, że pamiętamy, że chodzi o każdy ludzki grzech, który czyni ten świat gorszym, czyli także i o naszą codzienność. Korupcja, kłamstwo, czy zdrada dokonane w naszym kraju są tak samo przyczyną tragedii w Nowym Orleanie, jak grzechy ludzi mieszkających na południu USA, czy w Tajlandii. Niszczące działanie grzechu możemy też zobaczyć w naszym codziennym życiu obserwując to choćby na przykładzie zjawiska rozwodu. Rozwód jest efektem pęknięcia, rozłamu, zniszczenia więzi, czyli jest jakimś złem. To zło, jeśli zaistniało, nawet nie jako bezpośrednia wina którejś z osób, nie znika tak łatwo. Bardzo często dzieci rozwiedzionych rodziców nie są w stanie stworzyć trwałego związku i też się rozwodzą w swoim dorosłym życiu. Dotykają ich konsekwencje grzechu rodziców, czyli kara Boża, która staje się jednocześnie ważnym zadaniem: pokonać skutki zła, jakie stało się udziałem rodziców. I jeśli w którymś pokoleniu uda się przełamać ten ciąg rozłamów to znaczy, że zło zostało zatrzymane. W ten sposób człowiek staje się w widzialny sposób współpracownikiem Boga, który robi wszystko, by nas uwolnić od zła.” Zapraszamy do lektury.

ELA KONDERAK
redaktor naczelny
miesięcznika katolickiego LIST


nasi partnerzy
    Przeznaczeni   www.rodzinna.pl