

"każdy ma takiego diabła
...na jakiego zasłużył"
tam, gdzie
wyją demony
JOANNA PETRY MROCZKOWSKA
Ta historia zdarzyła się w Bawarii, ale znana jest też poza jej granicami. 1 lipca 1976 r. dwudziestotrzyletnią Anneliese Michel z Klingenberg znaleziono w łóżku martwą. W chwili śmierci ważyła 31 kilogramów. Sprawa natychmiast trafiła do prokuratury - o poważne zaniedbanie i nieumyślne spowodowanie śmierci oskarżono rodziców i dwóch katolickich duchownych
każdy naród
ma takiego diabła na jakiego zasłużył
o diable i diabelskich sztuczkach
z o. Janem Andrzejem Kłoczowskim,
dominikaninem, filozofem religii,
rozmawiają Marcin Jakubionek i Sławomir Rusin
z o. Janem Andrzejem Kłoczowskim,
dominikaninem, filozofem religii,
rozmawiają Marcin Jakubionek i Sławomir Rusin
Ojcze, czy Ewa zerwałaby owoc bez podszeptu szatana?
A dlaczego taki pomysł miałby przyjść jej do głowy?
Z ciekawości?
Jak wynika z biblijnego opisu, Drzewo Życia i Drzewo Poznania Dobrego i Złego, pomimo swoich nazw, jak i ciążącego na nich zakazu jakoś nie wzbudzały specjalnego zainteresowania ani Ewy, ani Adama. Ot, rosły sobie jak zapewne wiele innych drzew, a i ich owoce, jak sądzę, niczym szczególnym się nie wyróżniały. Dopiero wąż, specjalista od reklamy, ukazał Ewie ich atrakcyjność.
A dlaczego taki pomysł miałby przyjść jej do głowy?
Z ciekawości?
Jak wynika z biblijnego opisu, Drzewo Życia i Drzewo Poznania Dobrego i Złego, pomimo swoich nazw, jak i ciążącego na nich zakazu jakoś nie wzbudzały specjalnego zainteresowania ani Ewy, ani Adama. Ot, rosły sobie jak zapewne wiele innych drzew, a i ich owoce, jak sądzę, niczym szczególnym się nie wyróżniały. Dopiero wąż, specjalista od reklamy, ukazał Ewie ich atrakcyjność.
tajemnica
nawiedzonego domu
MICHAŁ ADAMSKI OP
Kilka lat temu przez pewien czas mieszkałem w domu, w którym, jak to dyskretnie opowiadali sobie jego mieszkańcy, straszy. Światło zapalało się i gasło w najmniej oczekiwanym momencie, podłoga skrzypiała, chociaż nikt po niej nie chodził, w nocy można było usłyszeć jęki i stłumione głosy. Jedni mówili: to duchy, drudzy: demon. Inni twierdzili, że dom jest stary; instalacja elektryczna czasy świetności ma już dawno za sobą, rury też nie są pierwszej młodości
medalik św. Benedykta
czyli świętych sposoby na diabła
MARCIN JAKUBIONEK
Była noc, Brunon Egisheim, kilkunastoletni młodzieniec ze znamienitej rodziny hrabiów alzackich, leżał trawiony gorączką. Powolna agonia trwała od dwóch miesięcy. Zatrute jadem węża ciało zwolna poddawało się truciźnie. Medycy nie dawali mu żadnej nadziei, wszystkie mikstury jak dotąd okazały się nieskuteczne. Koniec był bliski. Kiedy tak leżał, próbując się modlić, nagle zauważył czcigodnego starca w habicie, który zszedł z nieba po drabinie. Święty pochylił się i przyłożył krzyż do jego rozpalonego czoła. Choroba ustąpiła jak ręką odjął



