w co wierza

"każdy ma takiego diabła

...na jakiego zasłużył"



Słowo „diabeł” nie zawsze ma w sobie dostateczną powagę. „Ki diabeł?” – mówimy czasem, gdy jakiś drobiazg przeszkadza nam w życiu. Albo: „Idź do diabła”, nie mając świadomości gdzie tak naprawdę kogoś wysyłamy. Diabeł jawi nam się często jako takie licho, które lubi nas zwodzić. Słowo: „szatan” z kolei, brzmi groźnie, demonicznie i niepokojąco. Wolimy go nie wypowiadać. Zachowujemy się jak bohaterowie „Harrego Potera”, którzy nie ośmielają się wymówić imienia Zła, żeby nie sprowokować jego działania. Ich zachowanie jest jednak uzasadnione – oni znają imię Zła, ale nie znają imienia Dobra.


W naszym świecie szatan został pokonany. Mimo to straszy i szkodzi. Wystarczy włączyć telewizję a wiadomości na wszystkich kanałach przekażą nam jego obraz. Między wiadomościami – filmy pełne krwi i wszelakiej podłości, bo dziewięćdziesiąt procent produkcji filmowej lubuje się w ukazywaniu diablej potęgi. I nie jest to tylko zachodnia produkcja. Pamiętam piosenkę z okresu stanu wojennego, która zaczynała się słowami: „Przesyłam ci gazetę, która o wszystkim kłamie, na pierwszej stronie portret diabła”. Stan wojenny dawno przeminął, a portret diabła jest nie do ruszenia. Przeszedł tylko drobny retusz. Diabeł to łagodniejsza wersja szatana, przeznaczona dla nas, lekko przestraszonych i niechętnych do walki z nim. Może zresztą rację mają ci, którzy mówią, że do walki z szatanem Pan Bóg wysyła Michała Archanioła, a my powinniśmy przede wszystkim unikać kontaktu ze złem. Dla mnie wielką pociechą była wiadomość, że diabeł nie zna moich myśli. Przez znaczą część życia byłam przekonana, że on wie wszystko, bo jest duchem, więc widzi także to, co duchowe. Ale jeśli nie widzi, jeśli tylko Pan Bóg „przenika i zna mnie”, jak można przeczytać choćby w Psalmie 139, to zupełnie zmienia to postać rzeczy. Nie jesteśmy aż tak bezbronni wobec zła, jak nam się czasem wydaje.

Numer LISTU o złu, które grasuje w świecie, choć dawno zostało pokonane, polecamy szczególnie tym, który nie wierzą w diabła i tym, którzy bardzo się go boją. Dla jednych i drugich mamy też w prezencie medalik św. Benedykta – znany od wieków benedyktyński sposób na diabła, pełniący rolę egzorcyzmu (o medaliku można poczytać na stronach 42-43). Medalik został poświęcony i w trudnych chwilach warto mieć go w pobliżu.

ELA KONDERAK
redaktor naczelny


nasi partnerzy
    Przeznaczeni   www.rodzinna.pl