
"wszystkie
nasze inicjacje"
Inicjacja jest pojęciem religijnym - wyjaśnia w wywiadzie o. Jan Andrzej Kłoczowski. Już prawie o tym zapomnieliśmy używając tego słowa na określenie różnych innych rzeczy. Może dlatego nazwa: „wtajemniczanie" wydaje się lepsza. W Kościół należy wtajemniczać mówi o. Jan Andrzej: „Chrzcimy dzieci, ponieważ wierzymy, że sakrament ten sprawia, iż »nasiona wiary« trafiają dzięki niemu na duchowy grunt. Można powiedzieć, że przez chrzest dziecko dostaje: »trzecie oko« i »trzecie ucho«, czyli, mówiąc po katolicku, Ducha Świętego." Nigdy nie myślałam o chrzcie jako o „trzecim oku", ale intuicja ta zawładnęła moją wyobraźnią.
Tym bardziej interesujące wydaje mi się to, co dzieje się potem, kiedy już mamy to „trzecie oko". Jakie są konsekwencje wtajemniczania? Co widać przez nasz nowy narząd? Szczególnie, że procedura jego otwierania jest nieodwracalna. Czego nie widać, kiedy komuś tego oka i ucha nie otworzono? Wtajemniczenie powoduje konieczność wejścia głębiej. W świat, w którym coraz mniej należymy do samych siebie, a jednocześnie należymy do samych siebie coraz bardziej.
Rzecz Bogu ofiarowana zaczyna istnieć tak jakby przekraczała swoje możliwości. Bo tylko Bóg zna rzeczywiste możliwości każdej z rzeczy. Jeśli coś Mu oddajemy, On to bierze i rozwija tak, jakbyśmy sami nigdy rozwinąć nie potrafili. Czasem patrzymy na jakieś dzieło, czy jakiegoś człowieka i „pięć groszy" byśmy za to wszystko nie dali. Aż tu nagle rozkwit. Skąd i dlaczego? To tajemnica ofiarowania.
Bylebyśmy tylko swego daru nie zechcieli kiedyś wycofać.
ELA KONDERAK
redaktor naczelny



