jablko

"O Bogu,

który kocha opowieści"

opowieść

o Regi – sierocie

JOLANTA SZULKOWSKA
Kilka lat temu, po traumie wywołanej serią wypadków losowych, rozpoczęłam psychoterapię. Temat dzieciństwa powracał nieustannie. Tak się bowiem złożyło, że przyczyny niemal wszystkich moich ważniejszych problemów tkwiły mniej lub bardziej w dzieciństwie. Prawdziwą, wielką, trwającą wiele miesięcy podróż w głąb siebie - gdzieś aż tam, gdzie świadome graniczy z nieświadomym - odbyłam jednak tylko raz. Dotyczyła ona moich relacji z matką, widzianych przez pryzmat jej sieroctwa, i była moim własnym, podpowiedzianym mi przez intuicję pomysłem. Ta podróż w głąb oznaczała pierwsze prawdziwe spotkanie z „podziemnym dzieckiem" - twarzą w twarz

o Bogu, który kocha opowieści

i człowieku, który lubi opowiadać

MARTA WIELEK
Rabin Baal-Szem Tow, twórca chasydyzmu, w sytuacjach dramatycznych dla swojej wspólnoty udawał się podobno w pewne miejsce w lesie. Tam rozpalał ognisko i odmawiał specjalną modlitwę. Bóg dokonywał wówczas cudu i ratował tę społeczność od nieszczęścia. Kiedy następca Baal-Szem Towa miał kłopoty, także chodził do owego miejsca w lesie, a ponieważ nie umiał rozpalić ogniska, odmawiał jedynie modlitwę. Jego również Bóg wysłuchiwał. Kolejny z rabinów nie tylko nie potrafił rozpalić ogniska, ale też nie znał słów modlitwy. Udawał się jednak do lasu i tam własnymi słowami wstawiał się za swoim ludem. I jemu Bóg nigdy nie odmawiał. Kiedy następny rabin znalazł się w trudnym położeniu, siedząc w fotelu, miał powiedzieć do Boga: „Nie potrafię rozpalić ogniska, nie znam modlitwy i nawet nie umiem odnaleźć tego miejsca w lesie. Wszystko, co potrafię, to opowiedzieć Ci historię - musi Ci to wystarczyć". Wystarczyło. Bóg bowiem stworzył człowieka dlatego, że kocha opowieści

doświadczenie graniczne

Redakcja LISTU rozmawia
z Bartłomiejem Dobroczyńskim,
psychologiem, wykładowcą UJ

Jest wiele określeń, za pomocą których opisujemy doświadczenia trudne, a jednocześnie w jakiś sposób przełomowe w naszym życiu: kryzys, tragedia, trauma… Czasami używamy też wyrażenia „sytuacja graniczna". Co ono właściwie oznacza?
Twórca tego pojęcia Karl Jaspers mówił: „Sytuacjami granicznymi nazywam to, że nie mogę żyć bez walki i cierpienia, że biorę na siebie winę i nie mogę tego uniknąć, wreszcie, że muszę umrzeć". To był bardzo poważny niemiecki filozof, więc posługiwał się górnolotnymi sformułowaniami. Twierdził więc, że sytuacje graniczne są „jak mur, o który uderzamy, o który się rozbijamy. Nie potrafimy ich zmienić, lecz jedynie naświetlić.

gdzie jest Bóg?

ANDRZEJ KAMIŃSKI OP
Jeżeli zbliżamy się do Pana Boga, jeżeli idziemy w Jego kierunku, to dlatego, że On nas ku Sobie pociąga. Wyczuwamy Jego obecność, niejako słyszymy Jego głos i dlatego idziemy - raz szybciej, raz wolniej, ale idziemy. Zdarzają się jednak takie sytuacje, które, pozornie nas od Boga oddalają, a w rzeczywistości popychają nas w Jego kierunku wyjątkowo mocno. Co to za sytuacje? Jedni mówią, że są to sytuacje graniczne, inni nazywają je doświadczeniami traumatycznymi, traumami. Nie wchodząc w szczegółowe rozróżnienia miedzy tymi doświadczeniami, uznajmy, że chodzi o takie chwile, kiedy trudności życiowe czy sytuacje w jakich się znaleźliśmy (często niespodziewanie) zdają się przekraczać naszą ludzką miarę. Wydają się nie do zniesienia, nie do „przeżycia". A jednak, mimo że nie od razu to dostrzegamy, są one naszą szansą na wewnętrzną, duchową dojrzałość


nasi partnerzy
    Przeznaczeni   www.rodzinna.pl