o Bogu, który kocha opowieści
i człowieku, który lubi opowiadać
MARTA WIELEK
Rabin Baal-Szem Tow, twórca chasydyzmu, w sytuacjach dramatycznych dla swojej wspólnoty udawał się podobno w pewne miejsce w lesie. Tam rozpalał ognisko i odmawiał specjalną modlitwę. Bóg dokonywał wówczas cudu i ratował tę społeczność od nieszczęścia. Kiedy następca Baal-Szem Towa miał kłopoty, także chodził do owego miejsca w lesie, a ponieważ nie umiał rozpalić ogniska, odmawiał jedynie modlitwę. Jego również Bóg wysłuchiwał. Kolejny z rabinów nie tylko nie potrafił rozpalić ogniska, ale też nie znał słów modlitwy. Udawał się jednak do lasu i tam własnymi słowami wstawiał się za swoim ludem. I jemu Bóg nigdy nie odmawiał. Kiedy następny rabin znalazł się w trudnym położeniu, siedząc w fotelu, miał powiedzieć do Boga: „Nie potrafię rozpalić ogniska, nie znam modlitwy i nawet nie umiem odnaleźć tego miejsca w lesie. Wszystko, co potrafię, to opowiedzieć Ci historię - musi Ci to wystarczyć". Wystarczyło. Bóg bowiem stworzył człowieka dlatego, że kocha opowieści
Tę chasydzką legendę przytacza w jednej ze swych książek Elie Wiesel1, żydowski pisarz i dziennikarz, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, by wyjaśnić tkwiący w człowieku głód opowieści. Takim właśnie, na swój obraz zresztą, miał człowieka uczynić Stwórca. Współcześnie ta skłonność do słuchania, czytania, oglądania, a także tworzenia rozmaitych narracji jest przedmiotem wnikliwych badań psychologów, socjologów, kulturoznawców, a nawet teologów. Przyglądają się oni temu zagadnieniu z różnych perspektyw i starają się odpowiedzieć na pytania, skąd bierze się w nas zamiłowanie do opowieści, dlaczego i jak one powstają, jaki mają wpływ na nasze życie.
Jeden z badaczy mitów, psycholog Joseph Campbell, wymienia cztery funkcje, które spełniają mity. Pierwsza to funkcja mistyczna - dzięki nim człowiek może zachwycić się światem i otworzyć na wymiar tajemnicy. Urzeczony rzeczywistością, o której opowiada mit, pragnie jej dotknąć i ją przeżywać. Drugą jest funkcja kosmologiczna - mit w prosty sposób pokazuje człowiekowi, jak powstał i jak urządzony jest świat, w którym żyje. Chodzi tu zarówno o rozmaite mity o stworzeniu, mity założycielskie wspólnot, jak i o najdrobniejsze historyjki, za pomocą których rodzice tłumaczą dziecku reguły obowiązujące w ich domu. Trzecia to funkcja społeczna. Zdarza się, że wokół jakiejś opowieści -mitu, zorganizuje się pewna zbiorowość. Przyczynia się on wtedy do integracji społeczeństwa i wzrostu solidarności oraz stabilności kulturowej. Ostatnie oddziaływanie mitu wiąże się z funkcją pedagogiczną - dostarcza on człowiekowi wiedzy o nim samym, określa normy jego postępowania i modeluje moralność. Dowiadujemy się z niego, jakie zachowania są akceptowalne w ramach danej społeczności czy systemu wartości, a jakich należy się wystrzegać. Powszechną cechą mitów wielu kultur jest personifikowanie ludzkich uczuć, problemów, doświadczeń i ról życiowych. Osoba religijna może w nich znaleźć prawdy, rozwiązania i przykłady zachowań, które staną się dla niej inspiracją w codziennym życiu.
Mity pozwalają więc na lepsze zrozumienie świata przez poznanie jego genezy, pomagają człowiekowi znaleźć swoje miejsce w historii, odpowiadają na pytania, co było, co będzie i dlaczego otaczająca go rzeczywistość jest właśnie taka, a nie inna. Snujemy te opowieści, bo one wyznaczają granice nas samych i naszego świata. Wskazują też, gdzie tkwi moc, która jest w stanie wpłynąć na życie człowieka, zmienić je i przewartościować.
- fragment
dlaczego snujemy opowieści?
Od najmłodszych lat towarzyszą nam różne historie: baśnie, rodzinne wspomnienia, pierwsze lektury. Domagamy się obrazów-fabuł, które wyjaśnią nam, co sprawia, że jesteśmy podobni do naszych rodziców, dlaczego wymaga się od nas określonego zachowania czy z jakiego powodu śpiewamy o niemowlęciu w żłóbku. Nie wyrastamy nigdy z tej skłonności, przenosimy ją tylko na inny poziom. Człowiek jest bowiem istotą, której nie wystarcza -jak zwierzętom - funkcjonowanie jedynie w obrębie świata przyrody. Potrzebuje swoim działaniom nadawać sens, a nic nie służy temu tak dobrze jak opowieści, które nazywamy też mitami, legendami, wyobrażeniami. Nie tylko tłumaczą nam one świat i wprowadzają nas w niego, ale również są inspiracją do działania.Jeden z badaczy mitów, psycholog Joseph Campbell, wymienia cztery funkcje, które spełniają mity. Pierwsza to funkcja mistyczna - dzięki nim człowiek może zachwycić się światem i otworzyć na wymiar tajemnicy. Urzeczony rzeczywistością, o której opowiada mit, pragnie jej dotknąć i ją przeżywać. Drugą jest funkcja kosmologiczna - mit w prosty sposób pokazuje człowiekowi, jak powstał i jak urządzony jest świat, w którym żyje. Chodzi tu zarówno o rozmaite mity o stworzeniu, mity założycielskie wspólnot, jak i o najdrobniejsze historyjki, za pomocą których rodzice tłumaczą dziecku reguły obowiązujące w ich domu. Trzecia to funkcja społeczna. Zdarza się, że wokół jakiejś opowieści -mitu, zorganizuje się pewna zbiorowość. Przyczynia się on wtedy do integracji społeczeństwa i wzrostu solidarności oraz stabilności kulturowej. Ostatnie oddziaływanie mitu wiąże się z funkcją pedagogiczną - dostarcza on człowiekowi wiedzy o nim samym, określa normy jego postępowania i modeluje moralność. Dowiadujemy się z niego, jakie zachowania są akceptowalne w ramach danej społeczności czy systemu wartości, a jakich należy się wystrzegać. Powszechną cechą mitów wielu kultur jest personifikowanie ludzkich uczuć, problemów, doświadczeń i ról życiowych. Osoba religijna może w nich znaleźć prawdy, rozwiązania i przykłady zachowań, które staną się dla niej inspiracją w codziennym życiu.
Mity pozwalają więc na lepsze zrozumienie świata przez poznanie jego genezy, pomagają człowiekowi znaleźć swoje miejsce w historii, odpowiadają na pytania, co było, co będzie i dlaczego otaczająca go rzeczywistość jest właśnie taka, a nie inna. Snujemy te opowieści, bo one wyznaczają granice nas samych i naszego świata. Wskazują też, gdzie tkwi moc, która jest w stanie wpłynąć na życie człowieka, zmienić je i przewartościować.
opowiedzieć siebie
Nic więc dziwnego, że człowiek ciągle tworzy opowieści na swój temat, próbuje wniknąć w opowieści innych, a w końcu dąży także do tego, by odnaleźć jakąś uniwersalną legendę, w której miałby swój znaczący udział. Człowiek tęskni za narracją - jednych zadowala jakakolwiek, inni wypróbowują na sobie wiele kombinacji, jeszcze inni żyją w ciągłym poczuciu nieposiadania własnej historii. Dojrzewamy w określonej kulturze, rodzinie, w określonym środowisku. Na każdym z tych poziomów wyposażani jesteśmy w zestaw gotowych narracji. Część z nich bezwiednie uwewnętrz-niamy, część po pewnej refleksji akceptujemy, a część - jeśli mamy w sobie na tyle siły wewnętrznej - odrzucamy. Przyjmując niektóre z historii jako swoje, identyfikujemy się z ich bohaterami i antybohaterami, przejmujemy prezentowane w nich zachowania i wartości, bardziej lub mniej nieświadomie powielamy ważne dla nas fragmenty. Tak buduje się nasz światopogląd, ale również nasz mit osobisty, który Carl Gustaw Jung nazwał personalnym. Twierdził on, że w nieświadomości ludzi kryją się idee, archetypy i wzorce, które mają wpływ na ich zachowanie. Przejawiają się one właśnie w mitach personalnych, a więc nieświadomej osobistej historii tworzącej się w trakcie naszego życia. Mit osobisty powstaje pod wpływem wzorców kultury, ale również naszego otoczenia - sądów, opinii i plotek, jakie słyszymy o sobie. Wyobrażenie na swój temat kształtujemy także w wyniku własnych doświadczeń życiowych. Obserwujemy to, co się wokół nas dzieje, wyciągamy wnioski i i budujemy swoje „ja". Prozaiczny przykład: młody człowiek dorasta w kulturze Zachodu, nastawionej na gromadzenie dóbr, na dodatek słyszy od swoich bliskich, że najważniejsze w życiu jest zapewnienie sobie nieograniczonego dostępu do tych dóbr. Przekaz ten uzupełniany jest rodzinnymi opowieściami o wujkach, ciociach i kuzynkach, którym się „powiodło", oraz o tych, którzy zaprzepaścili swoją szansę. Z dużym prawdopodobieństwem młody człowiek będzie dążył do realizacji tego mitu w swoim życiu i jeśli mu się to uda, uzna się za zaradnego, jeśli nie - za nieudacznika. Co więcej, z doświadczeń terapeutów wynika, że nawet jeśli ktoś zdobędzie się na odrzucenie takiego mitu, to i tak podświadomie będzie oceniać siebie i swoje życie według wartości, które ów mit prezentuje. Tak wielka jest siła narracji towarzyszących naszemu dojrzewaniu. W dodatku nasze wyobrażenia mają to do siebie, że dążą natychmiast do zjednoczenia się z podobnymi, pielęgnowanymi przez innych lub przechowywanymi w naszej pamięci. Przyciągamy do siebie ludzi, którzy mają podobne nastawienie do świata i do nas, a zatem również podobne doświadczenia; oni potwierdzają nasze mniemanie o nas samych. Innych odsuwamy od siebie, ponieważ nie znajdujemy z nimi wspólnego języka. W ten sposób nie tylko kształtujemy, ale i utrwalamy obraz nas samych, nasze „ja". Pojawiają się też okoliczności, które na różny sposób przekonują nas o tym, że nasze wyobrażenia o sobie są niekompletne, nieadekwatne do tego, co przeżywamy. Dlatego ciągle staramy się je weryfikować i dopracowywać. Stąd bierze się niezwykła popularność wszystkich- fragment



