komu może zaszkodzić
stały spowiednikJACEK KRZYSZTOFOWICZ OP
W Ewangelii według św. Mateusza możemy znaleźć następującą wskazówkę: Nie chciejcie, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus (Mt 23, 10). Odczytuję ją jako wezwanie do zachowania szczególnej ostrożności przy próbie czynienia drugiego człowieka swoim duchowym przewodnikiem, a tym bardziej wchodzenia samemu w tę rolę. Uczniowi w takiej sytuacji grozi związanie się ze złym nauczycielem: Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy raczej w dół nie wpadną obydwaj? (Łk 6, 39). Nauczyciel natomiast staje zawsze przed pokusą pychy i uzurpowania sobie wiedzy i umiejętności, których wcale nie posiada
Z drugiej strony – ten, kto na serio próbuje naśladować Chrystusa, często odkrywa, że potrzebuje kogoś, kto mu będzie pokazywał drogę. Kogoś, kto ją dobrze zna, bo sam od dawna nią kroczy i wie, które wybory kończą się ślepymi zaułkami, a które otwierają na łaskę. W tradycji Kościoła niemal od początku była obecna idea kierownictwa duchowego (choć nie zawsze tak to nazywano) jako bardzo ważnej pomocy w rozwoju duchowym. Św. Benedykt na przykład tak rozpoczyna swoją Regułę: Posłuchaj, synu, pouczeń mistrza.
Największym darem związanym z sakramentem pokuty jest łaska rozgrzeszenia. Niezależnie od tego jak subiektywnie „czułem” spowiedź – czy przyniosła mi ona pocieszenie i ulgę, czy też nie doświadczyłem w niej niczego – przez słowa rozgrzeszenia przychodzi do mnie Chrystus, przebaczający winy i wybawiający od skutków grzechu. Dojrzały chrześcijanin skupiony jest przede wszystkim na tej łasce, a nie na osobie księdza – jej pośrednika. Kapłan może nie do końca wysłuchać, może niewiele zrozumieć, nie udzielić żadnego pouczenia albo też wręcz przeciwnie – mówić długo, ale bez sensu. To wszystko nie powinno przyćmić faktu, że odpowiedzią na moje wyznanie grzechów jest łaska ich odpuszczenia. Bylejakość narzędzia nie jest w stanie stłumić mocy Dawcy. Ale jest też prawdą, że dobre narzędzie może bardzo pomóc. Nie jest rzeczą pozbawioną sensu spowiadać się stale u jednego księdza. Jeżeli poprzez udzielone w sakramencie pouczenie odkryłem jego mądrość, jeżeli znam go jako człowieka i mam podstawy, by mu zaufać, jeżeli łatwiej mi przed nim otworzyć swoje zbolałe serce, czemu z tego nie skorzystać? Tym bardziej że dzięki temu, że mam stałego spowiednika, nie muszę za każdym razem wszystkiego od początku wyjaśniać, opowiadać o okolicznościach, które czynią moją sytuację jedyną i niepowtarzalną i wpływają na ocenę moich grzechów. Nie trzeba chyba dodawać, że choć kapłańskie pouczenie w spowiedzi nie jest istotą sakramentu, to jednak może przynieść światło i dodać sił. Bóg często przychodzi do nas przez konkretnych ludzi.
- fragment
czemu nie skorzystać?
Abba, mistrz, kierownik duchowy to ktoś służący pomocą na drodze duchowej. Czy jednak każdy chrześcijanin kogoś takiego potrzebuje? Na pewno nie. Do życia wiarą niezbędne jest karmienie się sakramentami Kościoła, a szczególnie Eucharystią. Kierownik duchowy jest niezbędny tylko tym, którzy prowadzą intensywne życie duchowe, dla których modlitwa jest nie tylko w teorii, ale i praktyce najistotniejszą częścią życia. Chrześcijański „zjadacz chleba” boryka się głównie ze swoimi grzechami i niedojrzałością, a tego typu problemy na ogół można podejmować w ramach zwykłej spowiedzi.Największym darem związanym z sakramentem pokuty jest łaska rozgrzeszenia. Niezależnie od tego jak subiektywnie „czułem” spowiedź – czy przyniosła mi ona pocieszenie i ulgę, czy też nie doświadczyłem w niej niczego – przez słowa rozgrzeszenia przychodzi do mnie Chrystus, przebaczający winy i wybawiający od skutków grzechu. Dojrzały chrześcijanin skupiony jest przede wszystkim na tej łasce, a nie na osobie księdza – jej pośrednika. Kapłan może nie do końca wysłuchać, może niewiele zrozumieć, nie udzielić żadnego pouczenia albo też wręcz przeciwnie – mówić długo, ale bez sensu. To wszystko nie powinno przyćmić faktu, że odpowiedzią na moje wyznanie grzechów jest łaska ich odpuszczenia. Bylejakość narzędzia nie jest w stanie stłumić mocy Dawcy. Ale jest też prawdą, że dobre narzędzie może bardzo pomóc. Nie jest rzeczą pozbawioną sensu spowiadać się stale u jednego księdza. Jeżeli poprzez udzielone w sakramencie pouczenie odkryłem jego mądrość, jeżeli znam go jako człowieka i mam podstawy, by mu zaufać, jeżeli łatwiej mi przed nim otworzyć swoje zbolałe serce, czemu z tego nie skorzystać? Tym bardziej że dzięki temu, że mam stałego spowiednika, nie muszę za każdym razem wszystkiego od początku wyjaśniać, opowiadać o okolicznościach, które czynią moją sytuację jedyną i niepowtarzalną i wpływają na ocenę moich grzechów. Nie trzeba chyba dodawać, że choć kapłańskie pouczenie w spowiedzi nie jest istotą sakramentu, to jednak może przynieść światło i dodać sił. Bóg często przychodzi do nas przez konkretnych ludzi.
- fragment



