ostatni raz
spowiadałam się godzinę temu
JACEK PRUSAK SJ
Są ludzie, którym wcale nie trzeba podpowiadać, że nie wyspowiadali się ze wszystkich grzechów. Mimo że przychodzą do konfesjonału z długą listą swoich przewinień, ciągle prześladują ich wątpliwości, czy o jakimś nie zapomnieli. Grzechem nazywają każdą swoją słabość, a poczucie winy, które ich nie opuszcza, mylnie utożsamiają z wyrzutami sumienia
Każdy chrześcijanin, aby żyć w wierności łasce Bożej, powinien ukształtować w sobie sumienie prawdziwe (czyli zgodne z prawem Bożym) i pewne (czyli pozbawione wątpliwości). W strukturze takiego sumienia wyróżnia się dwa istotne elementy: intelektualny- poznawczy osąd sumienia, oraz emocjonalny - poczucie winy. Oba te elementy: znajomość zasad moralnych i poczucie satysfakcji lub niezadowolenia z ich realizowania, pozostają w dynamicznej harmonii. Człowiek oceni dany czyn jako zły, jeśli stwierdzi jego niezgodność z wymogami przykazań (czynnik intelektualny) oraz poczuje tzw. wyrzuty sumienia (czynnik emocjonalny). Dla niektórych osób taka analiza swojego zachowania jest nadzwyczaj trudna, gdyż towarzyszą temu olbrzymie wątpliwości i strach przed popełnieniem grzechu samousprawiedliwienia się, a co za tym idzie okłamania Boga i księdza w trakcie spowiedzi. Sumienie takiego człowieka jest w potrzasku - cierpi ono z powodu skrupułów, błędnie utożsamianych z wyrzutami sumienia.
Z życiorysów niektórych świętych i mistyków, np. Teresy z Lisieux, Ignacego Loyoli, wiemy, że mieli częste epizody głębokich skrupułów. W “Dziejach duszy" Teresa wspomina, że cierpiała na chorobę skrupułów już w wieku dwunastu lat, a nasiliły się one, kiedy, mając lat piętnaście, wstąpiła do Karmelu. W “Opowieści pielgrzyma" św. Ignacy wspomina, że tuż po nawróceniu opanowały go takie skrupuły i ciemności duchowe, że myślał nawet o samobójstwie.
W przypadku osób cierpiących na skrupuły należy mieć na uwadze, kogo one dotyczą. Czym innym są bowiem skrupuły osób gorliwie pragnących oddać całe swoje życie Bogu, pojawiające się najczęściej w trakcie konwersji lub tuż po niej, a czym innym - wątpliwości i niepokoje co do oceny dobra/zła u osób młodych, niemających jeszcze w pełni rozwiniętego sumienia. Wreszcie, zupełnie innym zagadnieniem są trwające latami natrętne myśli na temat własnych prawdziwych lub wyolbrzymionych przewinień. Tutaj właśnie objawia się choroba, która wykracza poza kwestię źle ukształtowanego sumienia. Sumienie skrupulanta jest bowiem przykładem patologii, która dotyczy zarówno sfery duchowej, jak i psychicznej. Skrupuły są objawami zaburzenia sumienia - zarówno jego czynnika intelektualnego, jak i emocjonalnego. Człowiek nimi dotknięty nie potrafi właściwie rozeznać, czy nie popełnił grzechu ciężkiego, a poczucie winy pojawia się u niego mimo braku winy realnej albo też intensywność tego odczucia jest nieproporcjonalna do faktycznego przewinienia. Skrupulant wychodzi z założenia, że jego spowiedź nie będzie ważna, jeśli nie wyzna wszystkich - nawet najdrobniejszych - grzechów i słabości. Ponieważ jednak stale towarzyszy mu wątpliwość, że jakiś grzech został niewyznany, tkwi w przekonaniu, że wszystkie jego spowiedzi są nieważne. Nie pomagają zapewnienia spowiednika, że jego wątpliwości (“grzech lekki czy ciężki?", “grzech czy słabość?") są nieuzasadnione. Obawia się grzechu, którego - jego zdaniem - spowiednik nie zna, nie dostrzega lub który minimalizuje. Przy spowiedzi skrupulanci są drobiazgowi i niezadowoleni z wyrażanego przez siebie żalu.
- fragment
skrupuły wrogiem sumienia
Etymologia słowa “skrupuł" jest łacińska. Scrupulus oznacza w tym języku odważnik rzymski albo mały kamyczek, który po dostaniu się do buta utrudnia chodzenie. Człowiek może chodzić, ale kamyczek uwiera jego stopę i budzi lęk przed raną i infekcją. Z teologicznego punktu widzenia skrupuły to “stan sumienia, w którym człowiek obawia się - z błahych i nieuzasadnionych powodów - że określony czyn jest zły, chociaż obiektywnie taki nie jest, lub że jest gorszy, aniżeli jest naprawdę" (E. Działa OP, “Skrupulantom na ratunek", Poznań 2002). Taka osoba cierpi na chorobliwy i bezpodstawny lęk przed grzechem. Jej głównym pragnieniem jest osiągnięcie chrześcijańskiej doskonałości, pojmowanej jako stan niegrzeszenia i wolności od jakichkolwiek religijnych wątpliwości. Skrupulant widzi grzech tam, gdzie go nie ma, i jest w tym widzeniu “nad-dokładny" i nadwrażliwy. Na tym tle prześladują go dokuczliwe, obsesyjne myśli i uczucia, które często stają się jego życiową udręką, paraliżując nie tylko wiarę i pobożność, ale również jego funkcjonowanie w społeczeństwie.Z życiorysów niektórych świętych i mistyków, np. Teresy z Lisieux, Ignacego Loyoli, wiemy, że mieli częste epizody głębokich skrupułów. W “Dziejach duszy" Teresa wspomina, że cierpiała na chorobę skrupułów już w wieku dwunastu lat, a nasiliły się one, kiedy, mając lat piętnaście, wstąpiła do Karmelu. W “Opowieści pielgrzyma" św. Ignacy wspomina, że tuż po nawróceniu opanowały go takie skrupuły i ciemności duchowe, że myślał nawet o samobójstwie.
W przypadku osób cierpiących na skrupuły należy mieć na uwadze, kogo one dotyczą. Czym innym są bowiem skrupuły osób gorliwie pragnących oddać całe swoje życie Bogu, pojawiające się najczęściej w trakcie konwersji lub tuż po niej, a czym innym - wątpliwości i niepokoje co do oceny dobra/zła u osób młodych, niemających jeszcze w pełni rozwiniętego sumienia. Wreszcie, zupełnie innym zagadnieniem są trwające latami natrętne myśli na temat własnych prawdziwych lub wyolbrzymionych przewinień. Tutaj właśnie objawia się choroba, która wykracza poza kwestię źle ukształtowanego sumienia. Sumienie skrupulanta jest bowiem przykładem patologii, która dotyczy zarówno sfery duchowej, jak i psychicznej. Skrupuły są objawami zaburzenia sumienia - zarówno jego czynnika intelektualnego, jak i emocjonalnego. Człowiek nimi dotknięty nie potrafi właściwie rozeznać, czy nie popełnił grzechu ciężkiego, a poczucie winy pojawia się u niego mimo braku winy realnej albo też intensywność tego odczucia jest nieproporcjonalna do faktycznego przewinienia. Skrupulant wychodzi z założenia, że jego spowiedź nie będzie ważna, jeśli nie wyzna wszystkich - nawet najdrobniejszych - grzechów i słabości. Ponieważ jednak stale towarzyszy mu wątpliwość, że jakiś grzech został niewyznany, tkwi w przekonaniu, że wszystkie jego spowiedzi są nieważne. Nie pomagają zapewnienia spowiednika, że jego wątpliwości (“grzech lekki czy ciężki?", “grzech czy słabość?") są nieuzasadnione. Obawia się grzechu, którego - jego zdaniem - spowiednik nie zna, nie dostrzega lub który minimalizuje. Przy spowiedzi skrupulanci są drobiazgowi i niezadowoleni z wyrażanego przez siebie żalu.
- fragment



