

"poradnik penitenta,
czyli jak się spowiadać"
„mieszkam sama,
grzechów nie mam"
z o. prof. Janem Andrzejem Kłoczowskim,
dominikaninem, filozofem religii,
rozmawiają Beata Kolek i Anna Dąbrowska
dominikaninem, filozofem religii,
rozmawiają Beata Kolek i Anna Dąbrowska
Ojcze, pierwszą rzeczą, która kojarzy się nam ze spowiedzią, jest konfesjonał. Niekoniecznie jest to skojarzenie miłe...
Od razu zaczynamy się bać. Bardzo wielu z nas ma duże opory przed przystąpieniem do tego sakramentu właśnie ze względu na ów dziwnie wyglądający mebel. Lęk, nierzadko jeszcze większy, wzbudza również osobnik, który w nim siedzi. Dla niektórych jest to wystarczającym powodem, by w ogóle zrezygnować ze spowiedzi, a przecież chodzi w niej o pojednanie. To jest w spowiedzi najważniejsze. Nie jednamy się z konfesjonałem ani z siedzącym w nim księdzem, ale z Panem Bogiem. Ten proces wewnętrznej przemiany, zarówno postępowania, jak i myślenia nazywamy metanoją (z gr. metanoia - zmiana myślenia).
Od razu zaczynamy się bać. Bardzo wielu z nas ma duże opory przed przystąpieniem do tego sakramentu właśnie ze względu na ów dziwnie wyglądający mebel. Lęk, nierzadko jeszcze większy, wzbudza również osobnik, który w nim siedzi. Dla niektórych jest to wystarczającym powodem, by w ogóle zrezygnować ze spowiedzi, a przecież chodzi w niej o pojednanie. To jest w spowiedzi najważniejsze. Nie jednamy się z konfesjonałem ani z siedzącym w nim księdzem, ale z Panem Bogiem. Ten proces wewnętrznej przemiany, zarówno postępowania, jak i myślenia nazywamy metanoją (z gr. metanoia - zmiana myślenia).
dyskretny urok
starych penitencjałów
ANNA ZAJCHOWSKA
Ludzie średniowiecza traktowali życie poważnie i kochali konkret. Nie znaczy to, że lekceważyli rzeczywistość duchową. Wręcz przeciwnie. Dla nich Bóg, aniołowie i diabły byli nie mniej konkretni niż ludzie z krwi i kości, a Niebo, Czyściec i Piekło nie były abstrakcyjnymi ideami, ale miejscami pełnymi życia. Wiedzieli doskonale, że to, co niewidzialne, i to, co dotykalne zmysłami, wzajemnie się przenika, tak że wszystko, co zrobią na ziemi, ma i będzie miało konsekwencje w wieczności
po drugiej stronie kratek,
czyli tajemnice konfesjonału
STANISŁAW MORGALLA SJ
Najbardziej znaną tajemnicą konfesjonału jest tajemnica spowiedzi. Znaną, ale czy największą? Szczerze wątpię. To raczej złudzenie w stylu: zakazany owoc zawsze kusi najbardziej. Znacznie bardziej intrygujące od tego, co mówi się w konfesjonale (tj. od tajemnicy spowiedzi), jest to, co się tam w sposób niewidoczny dla oka dokonuje, tj. odpuszczenie grzechów
petent
czy penitent?
Od kilku lat niechętnie przystępuję do sakramentu spowiedzi. Z własnego doświadczenia i od znajomych wiem też, że często, chcąc wypełnić wpajane od dzieciństwa przykazanie o konieczności spowiadania się przynajmniej raz w roku lub niejako przymuszeni okolicznościami życiowymi (ślub, chrzest itp.), potulnie wędrujemy (nierzadko z karteczką w ręku) do kratek konfesjonału. Czasami na przeszkodzie stoi czysto ludzkie poczucie krzywdy, jaka nas tam spotkała



