

"nasze ciało
udręka i ekstaza"
Niby wszystko wiemy, pamiętamy z katechezy i słyszeliśmy wiele razy w homiliach: człowiek jest jednością duszy i ciała. Żadna z tych części osobno człowiekiem nie jest. A jednak ktoś w redakcji zapytał ostatnio: „Czy człowiek po śmierci tęskni za ciałem?”, ujawniając drzemiący w nas dualizm
Ten dualizm tkwi w nas głęboko i nie warto z nim walczyć. Mamy duszę, ciało i... nieustanną pokusę, żeby traktować każde z nich jak całego człowieka. To taka nasza ludzka przypadłość. Jeśli w dawnych epokach bardziej dbano o duszę, lekceważąc, a często nawet wyniszczając ciało, to dzisiaj bywa odwrotnie: wyniszczamy duszę dbając o ciało. Efekty widać choćby po chorobach, jakie się współcześnie plenią. Znaczną część śmiercionośnych chorób ciała pokonaliśmy, za to epidemie chorób duszy dziesiątkują ludzkość. A ponieważ duszy nie widać gołym okiem (a przynajmniej większość z nas jej nie widzi) nikt nie bije na alarm.
Dlaczego więc numer LISTU o ciele a nie o duszy? Bo leczyć trzeba przyczynę. A jedną z przyczyn choroby duszy może być to, że nie rozumiemy swojego ciała. Kochamy je, zajmujemy się nim nieustanne i niewiele o nim wiemy. Zmartwychwstaniemy ciałem (w ciele) – dlaczego niektórych z nas wcale to nie cieszy?
Z wielu interesujących artykułów w tym numerze polecam szczególnie tekst o. Mirosława Pilśniaka OP pt. „Ciało moje pragnie Boga”. Jest to teologia ciała Jana Pawła II opowiedziana przystępnym, zrozumiałym dla każdego językiem. Często słyszymy, że analizy Jana Pawła II na temat naszej cielesności wyprzedzają epokę. No, ale czy rzeczywiście wynika z nich, że można spotkać Boga w seksie?
ELA KONDERAK
redaktor naczelny



