

"religia
uzdrawia czy uzależnia"
„religia
wyzwala czy uzależnia"
z o. Jackiem Prusakiem SJ,
teologiem i psychoterapeutą,
rozmawiają Sławomir Rusin i Marcin Jakubionek
teologiem i psychoterapeutą,
rozmawiają Sławomir Rusin i Marcin Jakubionek
Ojcze, Anselm Grün OSB powiedział kiedyś, że uzależnić można się nie tylko od alkoholu, gier czy seksu, ale także od religii. Czy to prawda?
Prawie od wszystkiego można się uzależnić. Dlaczego nie od religii?
Jak to możliwe?
Wiele zależy od tego, do czego człowiekowi religia będzie potrzebna. Jeżeli będzie ją traktował instrumentalnie, to niebezpieczeństwo uzależnienia istnieje; niekoniecznie rozumianego jako jednostka chorobowa, ale jako forma wewnętrznego zniewolenia.
Prawie od wszystkiego można się uzależnić. Dlaczego nie od religii?
Jak to możliwe?
Wiele zależy od tego, do czego człowiekowi religia będzie potrzebna. Jeżeli będzie ją traktował instrumentalnie, to niebezpieczeństwo uzależnienia istnieje; niekoniecznie rozumianego jako jednostka chorobowa, ale jako forma wewnętrznego zniewolenia.
wiara
to nie czary
ANDRZEJ KAMIŃSKI OP
Spowiedź czy rozmowa z kierownikiem duchowym może stać się momentem rozpoznania właściwej drogi. Nie chodzi jednak o to, aby wyłączyć myślenie, stłumić wątpliwości i w duchu posłuszeństwa podporządkować się słowom spowiednika, ale o to, by - mając świadomość różnych możliwości - dokonać wyboru samodzielnie
czarny kot
w ciemnym pokoju
BEATA KOLEK
W jednym z podręczników do psychologii można znaleźć taką oto anegdotę. Pewnego razu student zapytał wykładowcę: „Panie Profesorze, czym jest nauka?". Po chwili namysłu profesor odpowiedział: „Nauka jest szukaniem czarnego kota w ciemnym pokoju". „A czym jest filozofia?" - kontynuował student. „Jest szukaniem czarnego kota w ciemnym pokoju, w którym żadnego czarnego kota nie ma". „Czym w takim razie jest psychoanaliza?". „Psychoanaliza - odrzekł profesor po chwili zastanowienia - psychoanaliza jest szukaniem czarnego kota w ciemnym pokoju, w którym żadnego czarnego kota nie ma, czasem jednak można jakiegoś znaleźć"
religia
a choroba psychiczna
JAROSŁAW DUDYCZ
„Nic bardziej nie szkodziło niemieckiemu człowiekowi przez wszystkie te lata niż różne fantazmaty, którym ulegał. Niż zwodnicze prądy i duchowe złudzenia. Niż przyzwyczajenie do tajemnych sił, mocy, bogów i kapłanów. Nic mu bardziej nie zaszkodziło niż religia, która zajmowała miejsce racjonalnych decyzji i mądrych poszukiwań. Mamiła obietnicą szczęścia i przemiany natury, gdy należało kształtować niemiecką siłę i moc, i z pełną odpowiedzialnością samodzielnie rozwijać te wszystkie właściwości, w które niemiecki naród został wyposażony: mądrość, polityczną zaradność, niezależność. Religia odwróciła jednak uwagę niemieckiego człowieka od tych jego naczelnych przymiotów, a zwróciła cały potencjał ku oszustwom. Zabiła jego witalność, pogrzebała cnotę, roztrwoniła talenty. Religia wielu ludziom zabrała zdrowie, dobre samopoczucie, zniszczyła umysł i charakter. Wielu pogrążyła w odmętach próżności. Zamknęła w kościołach, oderwała od pracy. Religia winna jest wielu nieszczęść poprzednich epok. Niemiecki człowiek wiele przez nią wycierpiał. Często tracił rozum"



