

"religia
uzdrawia czy uzależnia"
Od wielu lat pod koniec roku prosimy Czytelników o wypełnienie ankiety na temat LISTU. Potem, w miarę jak wypełnione ankiety napływają do redakcji, czytamy je wszyscy z wielkim zainteresowaniem. Uświadamiają nam błędy, które popełniamy, ale i podpowiadają czego nam wszystkim, w drodze do Boga, brakuje. Niektóre wyniki tych corocznych ankiet publikujemy (patrz s. 52). Wiem, że istnieją specjalne instytucje, które badają opinię publiczną na różne tematy, również na te religijne, ale wyniki ich badań wydają mi się przypadkowe. I prawdopodobnie są przypadkowe, bo przedstawiają zdanie przypadkowych ludzi. A LIST czytają ludzie nieprzypadkowi. Nie chodzi mi o powiedzenie Czytelnikom jakiegoś taniego komplementu, chodzi o prostą prawdę, że żeby sięgnąć po LIST trzeba się wcześniej trochę pozmagać ze sobą, z życiem i z Panem Bogiem. I trzeba mieć na to zmaganie czas. Tak właśnie zawsze interpretowałam fakt, że największy procent wśród naszych Czytelników stanowiły do tej pory dwie grupy osób: między dwudziestym a trzydziestym rokiem życia i między czterdziestym a pięćdziesiątym. Pierwsza grupa to ludzie, którzy najczęściej jeszcze się uczą, bądź właśnie tę naukę skończyli i są wciąż bardzo „rozgrzani” wszelkimi duchowymi i intelektualnymi poszukiwaniami, a druga, to ludzie, którzy już „swoje przeszli” i chcieliby zacząć rozumieć. Mniejszy procent stanowili zawsze Czytelnicy między trzydziestym a czterdziestym rokiem życia. Można pomyśleć, że to ci, którzy najwięcej pracują, starając się zarobić na siebie i rodzinę, a także zdobyć jakąś pozycję zawodową i bezpieczeństwo na przyszłość. Prawdopodobnie nie mają zbyt wiele czasu i sił by czytać. Typowe badania opinii publicznej wskazują też, że najwięcej krytyków Kościoła jest właśnie wśród tej grupy wiekowej.
Ale w tym roku, po raz pierwszy, wśród naszych Czytelników dominują właśnie osoby między trzydziestym a czterdziestym rokiem życia. Polacy, wbrew wszystkim agresywnym internetowym i nieinternetowym wypowiedziom, są coraz bardziej duchowi, religijni, otwarci na Boga. I nieważne w jakim są wieku, ile mają pieniędzy i jak długo pracują.
Ciekawe, że Czytelnicy pamiętają i wskazują jako interesujące dwie grupy tekstów: te, które dotyczą doświadczenia wewnętrznego i te, które w teologiczny sposób opisują codzienną rzeczywistość. Najczęściej jako najlepsze w danym roku wskazywane są teksty określane przez nas jako trudne, wymagające skupienia i zaangażowania w duchową rzeczywistość. Czasem nawet księża proboszczowie niepokoją się, czy w parafii są osoby, które będą takie artykuły czytać. Zupełnie niepotrzebnie.
Z nadzieją więc oddajemy do rąk Czytelników, kolejny trudny i ciekawy numer LISTU.
ELA KONDERAK
redaktor naczelny



