i Bóg...

stworzył kobietę

ANNA ŚWIDERKÓWNA
Czy Biblia może być dla nas aktualna także i dzisiaj, na początku XXI wieku? Przeciętny chrześcijanin czyta zazwyczaj przynajmniej pierwsze jej strony jako opowieść piękną, ale niezmiernie odległą od świata, w którym sam żyje. Jeżeli nawet pamięta, jak wielki wpływ wywarła ona na naszą cywilizację i nie przeszkadza mu już tak bardzo, że nie znajdzie w niej dokładnego opisu początków ziemi i człowieka, pewne rzeczy niekiedy go niepokoją

Izrael czasów biblijnych, podobnie jak inne ludy starożytnego Wschodu, nie miał właściwego języka, w którym mógłby przekazać swoje refleksje teologiczne czy - czasem - też historyczne. Posługiwał się zatem nieraz obrazowym i symbolicznym językiem mitów, często także i po to, aby wyrazić najgłębsze prawdy, a nawet objawienie Boże1. Ta mityczność - choćby tylko mityczność stylu - może nas nieco niepokoić. Czy pisany w ten sposób tekst może być dla nas nadal jakimś pouczeniem, także w sprawach ciągle jeszcze żywych, jak choćby pozycja kobiety w społeczeństwie? Nawet autor tak dla nas aktualny, jak św. Paweł, w najlepszym razie bardzo wyraźnie podkreśla wyższość dziewictwa nad życiem małżeńskim (por. 1Kor 7, 25-40).

na początku Bóg stworzył...

Nie wszyscy wiemy, że pierwsze rozdziały Biblii przynoszą nam nie jeden, lecz dwa całkiem odrębne teksty o pradziejach świata i ludzkości. Każdy z tych tekstów powstawał w innej epoce i w innych warunkach, ich autorów dzieliło zaś od siebie niemal trzysta lat, to jest mniej więcej tyle, ile dzieli nas dzisiaj od czasów panowania Jana Kazimierza. Teksty te jednak dość wcześnie zostały połączone w całość, zapewne już w IV w. przed Chrystusem. Wówczas to nadano ostateczny kształt Pięcioksięgowi Mojżeszowemu, otwierając go wspaniałym hymnem na cześć jedynego Stwórcy wszechświata (por. Rdz 1-2, 4a), napisanym zapewne pod koniec VI w. p.n.e. Następująca po nim opowieść o stworzeniu i upadku pierwszych ludzi (por. Rdz 2, 4b-3, 24) powstała niewątpliwie wcześniej, może nawet w VIII w. p.n.e. Tak czy inaczej mamy tu do czynienia z tekstami bardzo starymi.

Dzisiaj w opisie początku świata przeszkadza nam często siedem dni stwarzania. Tymczasem siedem było liczbą symboliczną, oznaczającą pełnię, doskonałość. Po każdym dniu stworzenia powtarza się stwierdzenie, że Bóg widział, iż to, co uczynił, było dobre, a szósty dzień podsumowuje wszystko triumfalnym „bardzo dobre". Rabini żydowscy interpretowali tę siódemkę jeszcze w inny sposób. Według nich chodzi tu także o to, że stwórcze działanie Boga pokrywa się z pełnią czasu, że tylko ono utrzymuje świat i nas w istnieniu.

W kolejnych strofach hymnu odpowiadającym kolejnym dniom stworzenia pojawiają się coraz to nowe byty, przy tym zawsze z jednej strony jest nieprzeliczony zastęp innych stworzeń, od gwiazd, nieba i ziemi aż po ryby i ptactwo skrzydlate, z drugiej zaś - tylko Bóg w niepojętej, straszliwej samotności Jedynego i Wszechmocnego. A przecież - wbrew filozoficznej koncepcji Absolutu - Bóg ten jest od samego początku „Bogiem dla", przede wszystkim „Bogiem dla człowieka".

kość z kości

Kobieta i jej społeczna rola pojawia się jako temat zarówno starego tekstu Księgi Rodzaju (por. Rdz 2, 4b-3, 24), jak i wielkiego hymnu z samego początku Biblii. Według starszej opowieści, Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrze tchnienie życia (Rdz 2, 7). Jest więc on dobry z natury i dopiero jego własny wybór pchnie go na drogę zła i nieszczęścia. Ale to nie wszystko. Jest także stworzony do wspólnoty, bo -jak mówi Bóg nieco dalej - nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam (Rdz 2, 18). Autor hymnu zadowala się zaś stwierdzeniem, że to Bóg stworzył człowieka, przy czym oświadcza uroczyście: Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boga go stworzył, stworzył ich mężczyzną i niewiastą (Rdz 1, 27). Trzeba tu zauważyć, że w języku hebrajskim „człowiek" to, podobnie jak po polsku, zarówno jeden człowiek, jak i rodzaj ludzki. W przytoczonym tu tekście chodzi właśnie o stworzenie rodzaju ludzkiego, mężczyzn i kobiet. Pełnym obrazem Boga nie jest sam mężczyzna ani sama kobieta, a dopiero mężczyzna i kobieta razem - ta najmniejsza podstawowa wspólnota, którą tworzą. Każde z nich stworzone jest dla drugiego, stworzone do wzajemnego przyjmowania i dawania, aby w ten sposób właśnie stać się w pewnej mierze „obrazem Boga".

- fragment


nasi partnerzy
    Przeznaczeni   www.rodzinna.pl