

"kobieta
w Kościele"
Historia tego numeru LISTU rozpoczęła się od korespondencji. Napisała do nas Czytelniczka, która przez kilka lat pracowała w seminarium duchownym ucząc kleryków angielskiego. Dzieląc się swoimi spostrzeżeniami spowodowała trwające całymi tygodniami spory i dyskusje redakcyjne na temat miejsca i roli kobiety w życiu Kościoła. Jej list, napisany pięknym a jednocześnie dosadnym językiem, pełen dowcipnych puent i zaskakujących zwrotów akcji zawierał przesłanie, częściowo ukryte, ale jednak czytelne: Kościół to taki męski klub, do którego kobieta z reguły nie jest wpuszczana. A seminarium duchowne jest czymś w rodzaju soczewki skupiającej te problemy. Postanowiliśmy zmierzyć się z problemem.
Dla kogoś żyjącego wiarą i zaangażowanego w Kościół, jak większość naszych Czytelników, myślenie o kobiecie jako intruzie w ogóle nie wchodzi w grę. W ostatnich dziesięcioleciach Kościół pod tym względem bardzo się zmienił. Dowartościowano kobietę, dowartościowano małżeństwo i rodzinę. Dorosło nowe pokolenie, dla którego Kościół jest domem bez względu na to czy są świeckimi, czy duchownymi. Coraz śmielej i głośniej ludzie mówią o swoich oczekiwaniach, o pragnieniu doświadczania Boga w Kościele, o swoim uczestnictwie w jego dziele. Można jednak czasem odnieść wrażenie, że to tylko sprawa klimatu. Mieliśmy wielkiego Papieża, który cały świat wziął w ramiona i przedstawił Bogu. A my uwierzyliśmy, że to takie proste. Należy tylko „otworzyć drzwi Chrystusowi". Nie da się jednak ominąć pewnych etapów. Po „otwarciu drzwi" ważna staje się refleksja o tym wszystkim, co przyjmujemy intuicyjnie. Więc pytajmy i szukajmy odpowiedzi: „Czy Kościół boi się kobiety?, Dlaczego kobieta nie może być księdzem?, Co to jest królewskie kapłaństwo?, Czy istnieje katolicki feminizm i czy to prawda, że Jan Paweł II stoi u jego początków?...".
ELA KONDERAK
redaktor naczelny



