

"nastolatki
instrukcja obsługi"
Postanowiliśmy reaktywować Listową Szkołę Wiary. Był to dość obszerny dział stały, który zniknął z LISTU cztery lata temu, choć cieszył się dużą popularnością wśród Czytelników. Zniknął, bo wysiłek przy jego tworzeniu wydawał się być ponad nasze redakcyjne siły. Ideą działu było przedstawianie prawd wiary w nowy i jak najbardziej przystępny sposób. Wciąż odkrywamy, że niewiele wiemy o tym, co Kościół podaje nam do wierzenia. Często jest to wynik hermetycznego języka, którym prawdy wiary są przekazywane. Na jednej z pierwszych stron LISTU wypisujemy często hasło: „Każde pokolenie ma obowiązek przekazania prawdy o Bogu następnemu pokoleniu. Ma obowiązek znalezienia własnego języka, którym tę prawdę przekaże najlepiej".
Łatwo powiedzieć, trudno wykonać. W poprzednim numerze LISTU chcieliśmy wytłumaczyć Czytelnikom (i sobie nawzajem też), co znaczy zawarte w Credo określenie: „współistotny Ojcu" i nie udało się. Temat okazał się szeroki i skomplikowany. Wycofaliśmy się z pomysłu, ale postanowiliśmy cały czerwcowy numer poświęcić temu właśnie zagadnieniu. Dziś w Listowej Szkole Wiary dotykamy tematu wszechmocy Bożej i też nie jest łatwo. Ciągle więcej jest pytań niż odpowiedzi. I ta nieznośna alternatywa: albo wszechmocny, albo miłosierny. Może to dlatego, że wysiłki teologów to jeszcze nie wszystko? Przecież gdy się wmyślimy w siebie, znajdziemy tam doświadczenia takich sytuacji, gdzie wszystko się bezpowrotnie zawaliło, właściwie już było po nas, a jednak jakimś cudem sytuacja się odwróciła i zostaliśmy ocaleni. Doświadczyliśmy jednocześnie i wszechmocy Boga i Jego miłosierdzia. Kiedyś, kiedy zaistnieją już wszystkie ziemskie wydarzenia, jakie miały zaistnieć, kiedy narodzą się już wszyscy ludzie, którzy mieli się narodzić, a Pan Jezus przestanie odwlekać swoje przyjście, poznamy być może cuda Bożej wszechmocy i miłosierdzia, o jakich nam się nie śniło. Może odkryjemy, że Bóg wielokrotnie w dziejach na przykład wstrzymywał czas, albo go cofał, że na prośbę świętych odsuwał od nas niewyobrażalne katastrofy. Czy sięgając w głąb własnego serca nie znajdujemy tam pewności, że On jest wszechmocy i miłosierny. I że wszechmoc jest warunkiem miłosierdzia, a miłosierdzie wszechmocy?
ELA KONDERAK
redaktor naczelny



