

"opowieść
o miłości"
Podobno o miłości można mówić nieustannie. Jeden z moich profesorów na studiach mawiał: "Chcecie napisać powieść, nowelę, poemat? Oto gotowy schemat: on i ona kochają się. Wszystkie dzieła literatury opierają się właśnie o ten schemat". Jak to się dzieje, że tyle mówimy o miłości i wcale nie mamy dosyć? Że wciąż jest tyle myśli do przekazania, tyle historii do opowiedzenia?
Ojciec Rafał Skibiński OP uważał, że człowiek ma "talent do miłości", bo został stworzony przez Tego, który jest Miłością i nosi w sobie ślad Jego palca. Talent trzeba rozwijać, więc nasza miłość ma różne oblicza, różne etapy, czasem z nami rośnie, a czasem szybko umiera. Są właściwie tylko trzy etapy miłości: zakochanie, rozczarowanie i miłość dojrzała, czyli "spokojna determinacja". Dotyczy to nie tylko tego, co się zdarza między dwojgiem ludzi, ale każdej innej miłości. Wędrując przez kolejne etapy uczymy się zarówno kochać Boga, jak i przyjaźnić z ludźmi, czy oddawać swoje życie jakiejś ważnej sprawie.
Kiedy o. Rafał przedstawiał swoją "Opowieść o miłości", był młodym człowiekiem, minął zaledwie rok od jego święceń kapłańskich. Także jego słuchacze byli młodzi. Pewnie dlatego najbardziej chcieli słuchać o dwóch pierwszych etapach. Może byli zakochani i bardzo chcieli uciec od rozczarowań? Na taśmie, z której została spisana konferencja, słychać ciszę podczas pierwszej części konferencji, a potem, kiedy mowa jest o determinacji i wierze - lekki szmer znużenia, a momentami nawet gwar. Jakbyśmy chcieli mu powiedzieć: "O tym posłuchamy cię innym razem". Ale on widocznie osiągnął już etap "spokojnej determinacji" i nie dał się wytrącić z równowagi.
Dzisiaj szczególnie mocno brzmi dla mnie zdanie: "Szerokie są trakty wydeptane przez ludzi chodzących po dwóch pierwszych etapach. O nich się mówi, pisze wiersze, śpiewa pieśni i kręci filmy - wszystko jest o tym. A o tym zwężeniu przed nami, o tym wąskim przesmyku, małej kładce na jedną nogę, po której nie da się iść zbyt szybko i można ją tylko przedreptać, mówi się mniej. Ta wąska kładka nazywa się po prostu wiarą".
Dlaczego o. Rafał wiedział już wtedy jak jest i jak z nami będzie, a my jeszcze nie? Przecież też był młody. Być może taka wiedza to Boży dar, niezwykła tajemnica człowieka, który, oddając siebie całkowicie Bogu, dojrzewa tak szybko, że inni nie mogą za nim nadążyć.
ELA KONDERAK
redaktor naczelny



