kłopoty

z wizerunkiem

ELA KONDERAK
Gdzie nie spojrzeć obfitość wszystkiego. Czegokolwiek zapragniesz, masz na wyciągnięcie ręki. Książki, filmy, czasopisma, bardzo ważne spotkania ze znakomitymi gośćmi. Myśli, idee, tajemnice - prawda o teraźniejszości i wiekach minionych. Starożytne rękopisy w językach oryginalnych i w transkrypcji, a nawet w doskonałych tłumaczeniach. Wiedza za darmo i za niewielkie pieniądze - dla mniej zdolnych za trochę większe

Teksty poświęcone religii i duchowości umieszczone na najczęściej odwiedzanych portalach internetowych cieszą się dużym zainteresowaniem. Tak można sądzić choćby po ilości komentarzy zamieszczanych pod nimi przez internautów. Setki, a nawet tysiące krótszych i dłuższych notatek zmuszają do zastanowienia. Może najbardziej interesujący jest obraz Kościoła, jaki się z nich wyłania. Ktoś powie, że z tych komentarzy nie należy wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Anonimowość sprawia, że ludzie piszą czasem byle co, dosłownie, co im ślina na język przyniesie. Wystarczy jednak odrzucić najbardziej agresywne i tendencyjne wypowiedzi, a pozostałe utworzą dość zwarty i konsekwentny obraz „średniej krajowej".

tajne, łamane przez poufne

Są właściwie trzy typy wpisów. Pierwszy pochodzi od ludzi, którzy w jakiś sposób, słusznie czy nie, zawiedli się na instytucji Kościoła. Na przykład ktoś, podpisujący się pseudonimem „Zwrot", pisze: „Coraz więcej ludzi odchodzi od Kościoła, a wraca do Boga". Trzeba w tym dostrzec nie tylko niechęć do Kościoła, ale i tęsknotę za Bogiem, pewien rodzaj bezradności, bo co innego może znaczyć rozpaczliwe: „wraca do Boga" - choć określenie „coraz więcej" jest już sporą przesadą. „Mnie najbardziej denerwują - pisze osoba o kryptonimie »Jawnogrzesznica« - same zasady, które Kościół próbuje nam wcisnąć jako przychodzące faksem z nieba, z klauzulą: »tajne, łamane przez poufne«, do rąk własnych duchownego i niczyich więcej. A to, co księża robią, mniej mnie razi. Słabi są, jak ja, są ludźmi i mają prawo do błędów. Czy ktoś zauważył, że w Biblii to, co Kościołowi na rękę trzeba rozumieć wprost, a to, co mu przeszkadza bądź jest dla jego interesów obojętne to już parabola?". „Jawnogrzesznica" w dalszej części swojej wypowiedzi nie zgadza się oczywiście z nauką Kościoła dotyczącą seksualności i stawia rozpaczliwe pytanie: „Dlaczego Bóg wyposażył człowieka słabego i chwiejnego w seksualność?".

„Wiara działa jak narkotyk, odbiera logiczne myślenie i umożliwia zawładnięcie umysłem" - ostrzega „Obserwator". „Wiara dla maluczkich, ciemnoty i biedoty, jest dobrem na przeżycie. W dwudziestym pierwszym wieku ludzie przestają wierzyć w gusła" - wtóruje mu „Kanonik" z poczuciem, że sam wzniósł się ponad tę „ciemnotę" i jej „gusła". A ile szczerego zapału można znaleźć w klasycznych, wręcz podręcznikowych zarzutach „Agnieszki", która pisze: „Wierzę w Boga, ale nie wierzę w to, co mówi Kościół. Dla mnie Bóg jest dobrocią, wszystkimi pięknymi rzeczami, naturą, pięknem ducha. Kościół próbuje Boga usztywnić, wprawić w ramki. (…) Aby wierzyć w Boga trzeba wierzyć w Niego sercem a nie rozumem. Nie jestem żadnym moherem tylko zwykłą dziewczyną. Mam wiele do zarzucenia Kościołowi w dzisiejszym wydaniu. Według mnie za dużo w nim sztywności, klepania jednych i tych samych formułek, polityki. Księża mało wiedzą o życiu, jakie ono jest, po prostu je idealizują. Chcą usztywnić Boga".

kpiarz i diabełek

Drugi rodzaj wpisów jest może mniej pokaźny, ale za to bardziej dramatyczny. Ich autorami są osoby, które szamocą się nie mogąc znaleźć odpowiedzi na pytanie o przyczynę zła w świecie. Każdy artykuł na temat Kościoła, a czasem nawet krótka notatka w aktualnym serwisie informacyjnym stanowią dla nich prowokację. „Wytłumaczcie mi, skąd się bierze zło. Chodzi o choroby, klęski żywiołowe, które spadają na nas jak grom z jasnego nieba. Kto decyduje o tym złu, kto je rozdziela?" - pyta „Głos". W podobnym duchu mówi „Cal98": „Na zbyt wiele pytań religia nie umie udzielić przekonujących odpowiedzi. Najprostszy przykład - kwestia niezasłużonej krzywdy i nieakceptowanego cierpienia. Jakichże to karkołomnych konstrukcji filozoficznych już próbowano, by pogodzić istnienie tych zjawisk z ideą dobrego, miłosiernego i sprawiedliwego Boga. I nic. Bo gdyby dobre wyjaśnienie istniało, kolejne pokolenia nie podnosiłyby w kółko tego samego problemu. Tymczasem za najlepsze uznano ostatecznie… grzech. Cierpienie ludzi jest efektem grzechu! Chce się wytłumaczyć grzechem tragedie tysięcy ludzi, w tym małych dzieci, które zginęły, np. w wyniku tsunami. Żałosne".

Trzeci rodzaj komentarzy bywa zabawny, choć w rzeczywistości dotyczy problemów poważnych. Nie ma przecież człowieka wierzącego, którego nie nachodziłyby czasem intelektualne pokusy (i to bez względu na poziom jego intelektu): „Nasze poczucie rzeczywistości opiera się na iluzji czasu, sił nadprzyrodzonych, historii, itp. W wymiarze absolutnym pozazmysłowym Szatan i Bóg nie istnieją. Z chwilą pojawienia się tego duetu, czyli z chwilą pojawienia się myśli w dziewiczym umyśle praczłowieka, straciliśmy raj duchowy" - „Diabełek". „To jakaś wyższa cywilizacja robi nas w konia. Dysponując odpowiednią technologią dokonuje objawień, na dodatek ludziom niezbyt rozgarniętym. Dlaczego np. w centrum stolicy nic się nie objawi? A dlatego, że warszawiacy to ludzie światli zaraz by rozpoznali ufoli" - „Kpiarz". Rzeczywiście kpiarz.

prekursor Salij

W religijnych dyskusjach na internetowych forach grupa rozczarowanych Kościołem jest najliczniej reprezentowana. Czasem ktoś rozsądny nie wytrzymuje tej ciągłej krytyki i heroicznie protestuje: „To dla mnie niezrozumiałe, jak naród prawie w stu procentach katolicki (teoretycznie) przy każdej nadarzającej się okazji bez zastanowienia opluwa i oczernia Kościół, którego przecież jest częścią (z definicji). Ten sam naród płacze po śmierci Papieża, kupuje jak świeże bułeczki wspomnienia po nim, obchodzi Boże Narodzenie i Wielkanoc, chrzciny, Komunie, śluby i pogrzeby… Ludzie opamiętajcie się! Skończcie z tą obłudą, która jest chyba najgorszą wadą człowieka. Najśmieszniejsze jest to, że obłudnikami nazywacie duchownych i ludzi wiernych Kościołowi. Życzę przejrzenia na oczy" - „23-latka".

- fragment


nasi partnerzy
    Przeznaczeni   www.rodzinna.pl