

"między
pobożnością ludową a mistyką"
najstarsi
pamiętają...
BEATA KOLEK
„Wigilja św. Jana przypada na dzień przesilenia dnia z nocą, kiedy dzień jest najdłuższy, kiedy słońce wznosi się najwyżej, a promienie jego najsilniej przygrzewają, przyśpieszając dojrzewanie zbóż, jarzyn i owoców. W erze przedchrześcijańskiej obchodzono w tym czasie święto słońca, święto Kupały, tego wszechpotężnego dobroczynnego bóstwa, na którego cześć palono ognie wśród modłów i pieśni. Pogański ten obrzęd dał początek późniejszej naszej Sobótce, zwanej także Kupalnocką. Obchód ten, pełen romantycznego czaru, złączono w Małopol-sce zachodniej z Zielonemi świętami, a w innych dzielnicach Polski z wigilją św. Jana. W dawnej Polsce obchodzono Sobótkę bardzo uroczyście jako tradycyjny obrzęd przez przodków przekazany (...)"
„miłosierdzie
między pobożnością ludową a mistyką"
o pobożności ludowej
z ks. prof. Janem Machniakiem
rozmawiają Beata Kolek i Sławomir Rusin
z ks. prof. Janem Machniakiem
rozmawiają Beata Kolek i Sławomir Rusin
Księże Profesorze, od czasu do czasu spotykamy się z określeniem „pobożność ludowa". Intuicyjnie wyczuwamy czym ona jest, z czym jest związana, ale czy istnieje definicja pobożności ludowej?
Najczęściej uważa się, że jest to pobożność ludu, czyli mieszkańców wsi, ewentualnie małych miasteczek. Wydaje mi się jednak, że taka definicja byłaby zbyt dużym uproszczeniem. W pobożności ludowej odnaleźć może się bowiem zarówno staruszka z małej wioski, jak i profesor z uniwersytetu. Najprostsza definicja, którą moglibyśmy przyjąć, mówi, że jest to pobożność charakteryzująca się prostymi formami wyrazu, prostymi przeżyciami religijnymi.
Najczęściej uważa się, że jest to pobożność ludu, czyli mieszkańców wsi, ewentualnie małych miasteczek. Wydaje mi się jednak, że taka definicja byłaby zbyt dużym uproszczeniem. W pobożności ludowej odnaleźć może się bowiem zarówno staruszka z małej wioski, jak i profesor z uniwersytetu. Najprostsza definicja, którą moglibyśmy przyjąć, mówi, że jest to pobożność charakteryzująca się prostymi formami wyrazu, prostymi przeżyciami religijnymi.
wyśpiewana
modlitwa
JACEK KOWALSKI
Godzinek z rodzinnego domu nie wyniosłem. Dopiero na studiach, kiedy zacząłem chodzić na roraty do poznańskich dominikanów, siłą rzeczy zahaczyłem tam o te zjawiskowe Godzinki, które w Adwencie zaczynają się mniej więcej o 5.30, na pół godziny przed Mszą Świętą. Postanowiłem sobie wtedy, że jeśli kiedyś czas mi pozwoli, to będę je śpiewał nie tylko w czasie Adwentu
między
klerkiem a laikiem
JOANNA GORECKA-KALITA
Wszystko to, co składa się na nasze rozumienie pobożności ludowej, wydaje się mieć swoje korzenie w średniowieczu: kult relikwii, świętych obrazów, pielgrzymki do sanktuariów, opowieści o cudach i objawieniach, rozmaite nowenny, koronki, procesje… Z tej perspektywy moglibyśmy uznać, że cała średniowieczna pobożność jest pobożnością ludową par excellence. Prawda jest zupełnie inna



