wschód

"kiedy Zachód

zakochał się we Wschodzie"


Siła każdej cywilizacji tkwi w religii – tak myślał angielski benedyktyn Bede Griffiths, kiedy w 1955 r. wyjeżdżał do Indii, z zamiarem założenia klasztoru, w którym można będzie zgłębiać myśl religijną i filozoficzną Wschodu. Spędził tam wiele lat życia; chodził boso, zamiast habitu nosił szatę w kolorze szafranu, która jest strojem wschodnich mnichów, spał na macie i nie używał sztućców. Wszystko po to żeby głębiej wejść w doświadczenie człowieka żyjącego w tamtym rejonie świata


Motywy jego decyzji budzą uznanie. Od wczesnej młodości, poszukując głębszego życia wewnętrznego, interesował się myślą Wschodu. Kiedy został benedyktynem, miał możliwość solidniejszego jej poznania. Wtedy zrozumiał, że kryzys cywilizacji zachodniej tkwi w tym, że „przestano uważać religię za podstawę naszej kultury i zastąpiono ją materialną potęgą i bogactwem”, w miejsce religii stawiając ideę postępu (B. Griffiths, Złota nić, Kraków 1993, s.161). Wielu myślicieli zachodnich przyklasnęło jego decyzji wyjazdu i z sympatią obserwowało zmagania chrześcijańskiego mnicha w chrześcijańskim aśramie w Indiach, tym bardziej że Griffiths kochał Kościół i powtarzał, iż „cywilizacja chrześcijańska nie powinna się ograniczyć wyłącznie do europejskiego oblicza”. Jednak w ciągu dziesięcioleci jego myśl ewoluowała tak bardzo, że dzisiejsi teologowie mają co do niej spore wątpliwości.

Wakacyjny numer LISTU poświęciliśmy opowieści o tym, jak Wschód potrafi „zaczarować” człowieka Zachodu. Bo Wschód ma w sobie taki urok, taką wewnętrzną „magię”, że niewielu ludziom udaje się zetknąć z jego myślą i pozostać obojętnym. Dlaczego tak się dzieje? Nie znaleźliśmy jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Być może takiej odpowiedzi jeszcze nie ma, bo zachodnia cywilizacja ciągłe za mało rozumie samą siebie, żeby znać przyczynę swoich fascynacji. A może odpowiedź już jest, ale zbyt trudna, i nie chcemy otwarcie jej przyjąć? Oto Zachód, który wierzy w moc pieniądza, chciałby kupić na Wschodzie to, co zagubił w swojej historii, czyli trochę ducha. Bede Griffiths miał rację – siła cywilizacji tkwi w religii.

ELA KONDERAK
redaktor naczelny


nasi partnerzy
    Przeznaczeni   www.rodzinna.pl