jablko

"Ojciec Pio

- największy święty naszych czasów"

o potrzebie szaleństwa

czyli Pan Bóg nie stworzył świata dla porządnych ludzi

z o. prof. Janem Andrzejem Kłoczowskim
dominikaninem, filozofem religii,
rozmawiają Sławomir Rusin i Marcin Jakubionek

Ojcze Profesorze, w literaturze, w historii duchowości przewija się motyw Bożego szaleńca, idioty. W Bizancjum mówi się o saloitach, w Rosji o jurodiwych...
Termin „idiota" ma dwa znaczenia. Z jednej strony, może oznaczać po prostu głupca, ignoranta, a z drugiej, kogoś zachowującego się inaczej niż otoczenie - innego, odmiennego. Niewątpliwie to drugie znaczenie można odnieść - wynika to zresztą z Ewangelii - do Jezusa. Przecież kiedy zaczął nauczać, przyszli do Niego krewni, by Mu tego zabronić. Uważali bowiem, że odszedł od zmysłów (Mk 2, 21), czyli oszalał. Przedtem był normalny, żył „jak Pan Bóg przykazał", był cieślą, który wykonywał wszystko, co do niego należało, aż tutaj nagle zmienił całkowicie swoje życie, zaczął nauczać, gromadzić wokół siebie jakichś uczniów i dokonywać dziwnych rzeczy, które inni uznają za cuda i znaki Bożej obecności.

diabły

Ojca Pio

MARCIN JAKUBIONEK
Przyszli jak zwykle nocą. W małym pokoiku w domu przy via Santa Maria degli Anieli panował mrok i na wyciągnięcie ręki nie było nic widać, ale oni poruszali się tak, jakby byli u siebie. Zbliżyli się do łóżka, w którym spał o. Pio. Tłum postaci, ciemniejszy niż otaczająca ciemność, stłoczył się nad jego głową. Zaczęli coś szeptać mu na ucho, obiecywać, przekonywać, perswadować. Po chwili zakonnik zerwał się z posłania. Nie był zaskoczony ani przerażony. Znali się przecież od lat...

Czy wiedział,

że Wojtyła będzie papieżem?

MARTA WIELEK
Listopadowe sobotnie przedpołudnie. W biurze Sekretariatu Stanu w Watykanie Angelo Battisti siedzi przy swoim biurku i przegląda dokumenty. Jak co tydzień sprawdza, co jeszcze powinien zrobić przed wyjazdem, a co spokojnie może poczekać do poniedziałku. Do pokoju wchodzi ks. Gugliemo Zannoni, również pracownik Sekretariatu, i wręcza Angelo kopertę: „Przekaż, proszę, ten list o. Pio, to bardzo pilne". Battisti niemal odruchowo wkładają do teczki z pozostałą korespondencją przeznaczoną dla Stygmatyka z San Giovanni Rotondo. Wiele osób wie o jego kontaktach z o. Pio i często jest proszony o doręczenie mu różnych pism i intencji modlitewnych. Nie ma więc na razie powodu, by traktować list otrzymany z rąk Zannoniego jakoś szczególnie

Wygrałam

z chorobą

KAROLINA JANOWSKA
Mam na imię Karolina. Dzisiaj jestem osiemnastoletnią dziewczyną, która mieszka wraz z rodzicami i siostrami w małej wsi Żołędowo. Miałam 12 lat, kiedy pewnego dnia bardzo rozbolały mnie uszy. Lekarz dał mi antybiotyk, ale kuracja nie pomagała, a ja czułam się coraz gorzej. Któregoś dnia nie miałam już nawet sił dojść do łazienki. Okazało się, że moja choroba to białaczka, chociaż wtedy nie do końca rozumiałam, co to oznacza i jak bardzo wpłynie na moje życie


nasi partnerzy
    Przeznaczeni   www.rodzinna.pl