jablko

"opowiadaj baśnie,

by odnaleźć siłę "



Należę do pokolenia, dla którego piosenki Jacka Kaczmarskiego były kiedyś codziennością. W zniewolonej Polsce dawały pewien rodzaj nadziei i wyrywały z upiornej rzeczywistości. Dziś słucham ich rzadko, ale ponieważ znam je na pamięć, więc przy różnych okazjach przypominają mi się fragmenty słów i melodii. Podczas realizacji numeru LISTU poświęconego baśniom wciąż nuciłam refren bajki o głupim Jasiu: „W baśniach śpią prawdziwe dzieje, woda Życia nie istnieje, ale zawsze warto po nią iść". Nie pamiętałam wszystkich szczegółów piosenki, ale zawarta w refrenie myśl, że „woda Życia nie istnieje" nie dawała mi spokoju. W końcu postanowiłam sprawdzić, o co chodzi autorowi.



Kiedyś nastoletni syn mojego znajomego zapytał z ironią w głosie: „Tato, ty naprawdę wierzysz w te wszystkie rzeczy?”. Znajomy przyznał, że zdziwiło go nie tyle samo pytanie, co odkrycie, że syn nie umie określić, co to są owe „wszystkie rzeczy”. Dla młodego człowieka z katolickiej rodziny, po wielu latach chodzenia na katechezę, wiara to jakiś bliżej nieokreślony zespół dość niewiarygodnych opowieści i poglądów, które nawet trudno wymienić. No, może poza aborcją, której zło było akurat dla niego oczywiste. Wiadomo jednak, że wcale nie trzeba być chrześcijaninem, żeby widzieć niedorzeczność aborcji.Kiedyś

Piosenka jest interpretacją znanej baśni o głupim Jasiu, którego dręczą niedobrzy bracia. Chcą zabrać jego dziedzictwo, więc zmuszają go do opuszczenia domu i pójścia w świat, po to, by przyniósł im wodę Życia. Wiedzą, że ich brat nie wróci z tej podróży, przecież nie są głupi, wiedzą, że woda Życia nie istnieje. Głupi Jaś tego nie wie, ale zna mowę ptaków i nie boi się. Ptaki towarzyszące Jasiowi też nie wierzą w wodę Życia, ale ponieważ bardzo Jasia lubią, podpowiadają mu, jak może zdobyć bogactwo, władzę i piękną kobietę. Ale Jasio za każdym razem odmawia. On ma zdobyć wodę Życia - to jest najważniejsze. Po długiej wędrówce trafia na miejsce pustynne i dzikie, przed nim ostatni szczyt. Tu nie ma już ptaków, są tylko węże. Węże potwierdzają istnienie wody Życia i mówią, jak jązdobyć. Jasio musi wejść na sam szczyt, ale nie wolno mu się przestraszyć, nie wolno ulec pokusie spoglądania obok, lub wstecz, bo jeśli ulegnie, nic nie będzie w stanie go uratować. Jaś idzie i nie zwraca uwagi na „upiory, widma, bezgłowe ciała" i inne okropności. Kiedy jest już prawie u szczytu, widzi źródło, ale obok niego pojawia się jeden z braci i mówi: „Popatrz Jasiu w dół, tam jest nasz dom". Jasio ogląda się i wtedy wszystko znika, a on sam zamienia się w kamień. Jako kamień podejmuje teraz drogę powrotną. Narrator mówi, że Jasio, z kamiennym sercem więcej rozumie niż dawniej:

„Głupi Jasiu, Głupi Jasiu,
Rozumiałeś mowę ptasią,
Ale więcej już rozumiesz dziś:
W baśniach śpią prawdziwe dzieje;
Woda Życia nie istnieje,
Ale zawsze warto po nią iść".

To chyba najokrutniejsza bajka, jaką czytałam przy okazji tego numeru LISTU. Mówi o tym, że każdy z nas może pokonać wiele trudnych pokus (np. ptasie szepty mówiące, że woda Życia nie istnieje), a jednak pokonawszy je, na końcu drogi może zdarzyć się coś, co nas oderwie od najważniejszego. Może to być jakaś niezrealizowana tęsknota, pragnienie czy wizja. I nagle, tak jak te ptasie móżdżki z początku bajki, zaczniemy powtarzać w naszym kamiennym sercu: „woda Życia nie istnieje", dodając bohatersko: „ale zawsze warto po nią iść".

ELA KONDERAK
redaktor naczelny


nasi partnerzy
    Przeznaczeni   www.rodzinna.pl