schronienie

w baśni

MONIKA RUSIN
Bruno Bettelheim, psychoterapeuta dzieci cierpiących na zaburzenia emocjonalne, pisał: „Najważniejsze, a zarazem najtrudniejsze zadanie w chowaniu dzieci, tak dawniej, jak i dziś, to pomaganie im w znajdowaniu sensu własnego życia. Aby to osiągnąć, muszą one przejść przez wiele doświadczeń związanych z dorastaniem. Dziecko musi w miarę swego rozwoju uczyć się krok po kroku lepiej rozumieć siebie; pozwala mu to lepiej rozumieć innych ludzi, a w rezultacie - nawiązywać z nimi więzi pełne znaczenia i wzajemnych satysfakcji"


Próbował dociec, jakie doświadczenia życiowe mają największy wpływ na to, że dziecko postrzega swoje życie jako pełne znaczenia i sensu. Odkrył, że najistotniejszy jest wpływ rodziców i opiekunów, a następnie dziedzictwa kultury, które najmłodszym najlepiej przekazują utwory literackie. Większość utworów adresowanych do dzieci - stwierdził - nie zawiera jednak żadnego istotnego przekazu, nie wzmacnia tych zasobów dziecka, które są mu najbardziej potrzebne do rozwiązywania wewnętrznych problemów. Dzisiaj, po wizycie w księgarni i przejrzeniu wielu kolorowych wydawnictw dla dzieci, dochodzimy zazwyczaj do podobnego wniosku. Przed regałami pełnymi propozycji dla najmłodszych nietrudno poczuć się zagubionym. Łatwo wtedy przychodzi nam przyjąć wybór własnych dzieci, które sięgają bez wahania po to, co już w jakiś sposób jest im znane. A co to takiego? Książeczki, z których okładek spoglądają na nie postacie dobrze im znane z kreskówek. Mój dwuipółletni syn zatrzymuje się zawsze przed półką z książeczkami o Bobie Budowniczym i śwince Peppie, które zazwyczaj powielają tylko historie znane już z ekranu, najczęściej o bardzo płytkiej treści. Jeśli opowieść ma wzbogacić życie dziecka, musi pobudzać wyobraźnię, rozwijać inteligencję i porządkować uczucia, musi wiązać się z tym, czego dziecko się boi i do czego dąży. Musi dać dziecku możliwość rozeznania własnych trudności i - wreszcie - podpowiedzieć sposoby poradzenia sobie z nimi. Z tych właśnie powodów, zdaniem Bettelheima, żadna opowieść nie może równać się z wywodzącą się z kultury ludowej baśnią. Baśnie dotyczą uniwersalnych problemów ludzkich, zwłaszcza tych, które szczególnie zajmują dziecko. Znacznie głębiej niż inne utwory adresowane do dzieci, uwzględniają stan psychiczny i emocjonalny najmłodszych odbiorców, dręczące ich wewnętrzne konflikty.

walka dobra ze złem

Wielu rodziców sądzi, że należy odwracać uwagę dziecka od tego, co trudne i przykre, od lęków i dręczących koszmarów. Dziecko powinno ich zdaniem stykać się tylko z tym, co jasne i przyjemne. Starają się ukrywać przed dziećmi, że w życiu bywa źle i że powody tego leżą w ludzkiej naturze, w egoizmie, agresji, nienawiści. Chcą, aby dzieci wierzyły, że ludzie są wyłącznie dobrzy. Dzieci wiedzą jednak, że nawet one same nie są tylko i zawsze dobre. Historie przedstawiane w baśniach pomagają zaakceptować istnienie w świecie i w człowieku dobra i zła. Pokazują, że walki z trudnościami nie da się uniknąć, że jest ona wpisana w ludzki los, ale pokazują też, że jeśli ktoś jej nie unika, jeśli stara się pokonać przeciwności, to w końcu odnosi zwycięstwo.

Współczesne opowieści dla dzieci pomijają najczęściej problemy egzystencjalne, nie mówią np. nic o śmierci, mimo że również dzieciom przychodzi sobie z nią radzić. Baśnie są w tym względzie wobec dzieci uczciwe. Przypominają, że wszyscy ludzie bez wyjątku podlegają jej władzy. „Jestem śmierć - (…) mnie nikt się nie oprze, i ty także musisz słuchać moich rozkazów" - czytamy w baśni pt. „Wysłannicy śmierci" ze zbioru braci Grimm. Wiele baśni rozpoczyna się od śmierci jednego z rodziców. Osierocone dziecko znajduje się w niezwykle trudnej sytuacji, która komplikuje się jeszcze bardziej, jeśli żyjący rodzic zakłada nową rodzinę. Musi rywalizować o uwagę i miłość z dziećmi z drugiego małżeństwa i jest najczęściej na straconej pozycji. W baśni pt. „Krzak jałowca" matka umiera przy porodzie długo wyczekiwanego dziecka. Po pewnym czasie ojciec żeni się powtórnie. Macocha szczerze nienawidzi pasierba, nie może znieść nawet jego obecności. W końcu zabija go, a z jego ciała gotuje ojcu potrawkę. Tylko tak przejmujący obraz (choć przez dziecko odbierany zupełnie inaczej niż przez dorosłego) mógł oddać dramat dziecka pozbawionego miłości swej matki.

Baśń ukazuje wybrany problem egzystencjalny w sposób zwarty i prosty. Dzięki temu dziecko jest w stanie go uchwycić. Wszelkie sytuacje są upraszczane, a szczegóły pomijane. Postacie są niezwykle wyraziste, a przy tym są albo dobre, albo złe (np. zła macocha i dobry ojciec). Jeden z braci jest głupi, a pozostali są mądrzy; jedna z sióstr jest piękna, inne są brzydkie. Nie znajduje to co prawda odzwierciedlenia w życiu realnym, ale pozwala uchwycić dziecku występujące między postaciami różnice. Przeciwstawność postaci baśniowych ułatwia dziecku podjęcie decyzji, jakie i kim chce być. Utożsamia się ono z bohaterem, którego położenie budzi w nim głęboki pozytywny oddźwięk. Dziecko nie zadaje sobie pytania - pisze Bettelheim - czy chce być dobre, ale do kogo chce być podobne. Odpowiada na nie, utożsamiając się z bohaterem baśni. Razem z nim stawia czoła przeciwnościom, przechodzi próby i cierpi, a także zwycięża. W ten sposób przejmuje sens moralny baśni.

nawet najsłabszy ma w sobie siłę

Nie wszystkie baśnie przedstawiają jednak walkę dobra ze złem. Stary młynarz, czując, że śmierć już blisko, postanowił przekazać majątek trzem synom. Najmłodszy odziedziczył tylko kota. Nie był to jednak zwykły kot, ale kot 0 nieprzeciętnej inteligencji, mówiący ludzkim głosem. Dzięki jego fortelom sam król zaczyna wierzyć, że panem niezwykłego kota nie jest biedny młynarczyk, ale Markiz de Karabasz i oddaje mu za żonę własną córkę. W końcu młodzieniec staje się nawet właścicielem zamku należącego wcześniej do ogra. Kot kłamstwami 1 pochlebstwami skłonił pierwszego właściciela do popisywania się magicznymi zdolnościami, a gdy ten zamienił się w mysz, napadł go i zjadł. Opowieści takie jak ta, o bohaterach, którzy odnoszą sukces dzięki sprytowi i przebiegłości, mają inny cel: dają dziecku nadzieję, że nawet najsłabszemu - a za takiego najczęściej uważa się dziecko - może się w życiu powieść.

Problemy i kryzysy związane z dorastaniem są w baśniach przedstawione symbolicznie. Bohaterowie spotykają wróżki, czarownice, smoki, dzikie zwierzęta. Sam bohater pozostaje jednak bardzo ludzki, a jego problemy zwyczajne i znane z realnego świata: dziecko cierpi z powodu złego traktowania przez rodziców, np. ich odrzucenia, gdy uważają je za nieudane („Jasio Jeżyk"), czy zazdrości rodzeństwa („Kopciuszek"). Bohater ma cechy „każdego", jest do nas podobny. Tym łatwiej dziecku odnaleźć w nim siebie, że mówi się o nim np. „najstarszy brat", „najmłodsza siostra", a o innych postaciach po prostu „macocha", „ojciec", „król". Jeśli używa się imion, to tak znanych i rozpowszechnionych, jak Jaś i Małgosia.

Dziecko samodzielnie wyczuwa, która baśń opowiada o problemie dla niego istotnym. Rozpoznaje również, jakie sposoby poradzenia sobie z problemem mu proponuje. Dzieje się tak jednak tylko wtedy, gdy ma możliwość wysłuchania tej samej opowieści wiele razy.

Nie chodzi zatem o to, aby podsuwać dziecku coraz to nowe historie, ale by pozwolić mu z nimi obcować wystarczająco długo.


- fragment


nasi partnerzy
    Przeznaczeni   www.rodzinna.pl