

"czy istnieje
inteligencja religijna?"
inteligencja religijna
czyli człowiek zdolny do najwyższej troski
z Bartłomiejem Dobroczyńskim,
psychologiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego,
rozmawia Ela Konderak
psychologiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego,
rozmawia Ela Konderak
Modne są dzisiaj różnego rodzaju badania inteligencji. Uczeni odkryli, że oprócz „zwykłej” inteligencji, istnieje inteligencja emocjonalna i społeczna. A czy istnieje coś takiego, jak inteligencja religijna, talent religijny?
W pewnym sensie tak. I mówię to jako psycholog, a nie jako człowiek religii. Możemy posiadać różne uzdolnienia, np. matematyczne, muzyczne czy plastyczne, ale możemy też posiadać coś, co można określić jako zdolności religijne. Są to predyspozycje, które uwrażliwiają nas na odbiór określonego typu informacji i ułatwiają nam poruszanie się w kontekście religijnym. Co wcale jeszcze nie musi oznaczać relacji do sfery religijnej w sensie metafizycznym, do sacrum.
W pewnym sensie tak. I mówię to jako psycholog, a nie jako człowiek religii. Możemy posiadać różne uzdolnienia, np. matematyczne, muzyczne czy plastyczne, ale możemy też posiadać coś, co można określić jako zdolności religijne. Są to predyspozycje, które uwrażliwiają nas na odbiór określonego typu informacji i ułatwiają nam poruszanie się w kontekście religijnym. Co wcale jeszcze nie musi oznaczać relacji do sfery religijnej w sensie metafizycznym, do sacrum.
inteligentne dzieci
kłopot czy szansa?
FLORENCE BRIÉRE-LOTH
„Wiesz, mamo, kiedy w szkole zaczynam mówić o astronomii, wszyscy się ze mnie śmieją. Podobnie, kiedy przyznaję, że uczę się z tatą chemii” – skarży się ośmioletni Marcin. Znajduje zrozumienie jedynie u rodziców i dziadka. W szkole się nudzi, a nauczycielka uważa, że chłopiec jest roztargniony i rozkojarzony. Marcin nauczył się czytać szybciej niż pozostałe dzieci, wie bardzo dużo, a jednak dostaje coraz słabsze oceny. W szkole nie ma kolegi
gdyby nie moja babcia...
o bracie Rogerze, założycielu Wspólnoty z Taizé
JĘDRZEJ MAJKA
W maju skończył dziewięćdziesiąt lat. Nie lubił mówić o sobie. „Dlaczego ja, a nie inni bracia? – pytał. – Nigdy niczego nie tworzymy sami. To Bóg zawsze nas poprzedza przez wydarzenia. To On otwiera drogę”. Dzięki niemu cały świat usłyszał o małej burgundzkiej wiosce, która stała się oazą pokoju i pojednania
dzień z życia
klasztoru kontemplacyjnego
ŁUKASZ KOŁOCZEK
Zrezygnować z życia, by żyć – to paradoks wpisany w mury klasztoru kontemplacyjnego. Wszystko, co się tutaj dzieje, oparte jest na tej sprzeczności. Wszędobylska nuda i zwyczajność, które emanują z każdego przedmiotu, kłująca w uszy cisza i niekończąca się powtarzalność tych samych czynności, kontrastują z jakimś, niejasno wyczuwalnym, sensem, który wypełnia treścią tę – zdawałoby się – pustą formę, jaką jest klasztor. Życie wyzute jest tutaj z wszelkich fajerwerków po to, by mogło odzyskać swe właściwe znaczenie



