dzień z życia
klasztoru kontemplacyjnego
ŁUKASZ KOŁOCZEK
Zrezygnować z życia, by żyć – to paradoks wpisany w mury klasztoru kontemplacyjnego. Wszystko, co się tutaj dzieje, oparte jest na tej sprzeczności. Wszędobylska nuda i zwyczajność, które emanują z każdego przedmiotu, kłująca w uszy cisza i niekończąca się powtarzalność tych samych czynności, kontrastują z jakimś, niejasno wyczuwalnym, sensem, który wypełnia treścią tę – zdawałoby się – pustą formę, jaką jest klasztor. Życie wyzute jest tutaj z wszelkich fajerwerków po to, by mogło odzyskać swe właściwe znaczenie
Paradoksy te odkryłem w Radoniach pod Warszawą, nowym klasztorze mniszek dominikańskich. Już pierwszy widok tego miejsca daje do myślenia: budynki klasztorne z górującą nad nimi wieżyczką kościoła i murem okalającym rozległy ogród wyrastają przed oczyma nagle, na zupełnym odludziu, w polu, na skraju lasu. Ale po kolei. Wprawdzie wyruszyłem do Radoń w prima aprilis, ale nic tego dnia nie nastrajało do żartów – wszyscy żyliśmy komunikatami o pogorszającym się stanie zdrowia Jana Pawła II. O czwartej po południu zadzwoniłem do furty. I od razu poczułem, że czas płynie tu inaczej. Wydawało mi się, że upłynęły wieki, zanim w końcu zgłosiła się siostra i zapytawszy przez domofon, jaki jest cel mojej wizyty, zapowiedziała, że przyjdzie mi otworzyć. Znów leniwie upłynęło kilka minut. Kwietniowe słońce budziło pierwsze owady, trawa wzruszała pierwszą wiosenną zielenią, rozkwitały pierwsze kwiaty. A śpiew ptaków brzmiał po długiej zimie jak najwyższy przejaw życia.
Otworzyła mi s. Diana i zaprowadziła do skromnej, ale wygodnej celi gościnnej. Miałem kwadrans do najbliższego punktu klasztornego programu dnia: o 17.30 rozpoczynała się adoracja Najświętszego Sakramentu. Postanowiłem się nie spóźnić.
W Radoniach jest inaczej – w rozmównicach zamiast krat są lady. Niemniej sama wspólnota nie jest w tej sprawie jednomyślna. Matka Dominika, przełożona klasztoru, opowiada o polemikach: „Krata była tematem wywołującym burzliwe dyskusje. Konstytucje przewidują, że klauzura papieska* , a wiec taka, jaka nas obowiązuje, może znaleźć swój zewnętrzny wyraz poprzez kraty lub poprzez inną formę oddzielenia, np. nieruchomą ladę. I tutaj byłyśmy podzielone, dokładnie pół na pół. W naszych dyskusjach raz przeważała jednym głosem opcja, żeby to była krata, a innym razem, że lada. W końcu postanowiłyśmy, że nasza decyzja będzie obowiązywała tylko przez trzy lata, i wtedy jednym głosem przeszła decyzja, że będzie to lada. Za trzy lata znów wrócimy do tego tematu i ocenimy, czy założyć w rozmównicach kraty, czy lada spełnia swoją rolę”.
Po godzinnej adoracji siostry odmawiają różaniec, potem są nieszpory. Nieszpory odmawiane są na sposób chórowy. Mniszki podzielone są na dwie grupy; stoją lub siedzą twarzami do siebie po prawej i lewej stronie ołtarza i na przemian recytują poszczególne wersy Psalmów. Modlitwa to dialog chórów. Psalmy świetnie nadają się do takiego odmawiania, gdyż każda fraza tworzy pewną całość, złożoną z dwóch wersów. Zazwyczaj drugi wers jest powtórzeniem treści pierwszego, ale przy pomocy innych słów, np.: Panie, jak liczni są moi prześladowcy,/ jak wielu przeciw mnie powstaje! (Ps. 3, 2). Jeden chór wyśpiewuje jeden wers, na co drugi odpowiada następnym wersem.
W ten dialog wpisany jest również ruch: podczas gdy jeden chór recytuje Psalm stojąc, drugi chór siedzi, a przy następnym Psalmie jest odwrotnie. Tak więc w modlitwę wpleciony jest rytm wstawania i siadania. Poza tym każdy Psalm kończy się doksologią, czyli modlitwą Chwała Ojcu, podczas której siostry wykonują głęboki skłon. Modlitwa chórowa to zarazem dialog i taniec, modlitwa, w którą zaangażowane jest ciało.
W ręce Twoje, Panie powierzam ducha mego
Ty nas odkupiłeś, Panie, Boże wierny
Chwała Ojcu…
Kompleta jest modlitwą krótką, jej zadaniem jest powierzenie siebie i całego świata Panu Bogu i przygotowanie do snu. Dziś jednak rytm dnia jest nieco zachwiany. Media od rana podają, że stan zdrowia Papieża jest krytyczny. Mniszki postanawiają przez całą noc czuwać przed Najświętszym Sakramentem. Dziś więc nie będzie komplety. O północy Godzina Czytań rozpocznie nocną modlitwę.
Modlitwa poranna złożona jest z godziny czytań i jutrzni. Tworzą je psalmy, pieśni ze Starego i Nowego Testamentu, dłuższe czytania z Pisma Świętego i pism Ojców Kościoła, antyfony i wezwania. Powtarza się dialog śpiewu i „tańca liturgicznego”. Potem siostry mają czas na medytację (około 40 min), po której uczestniczą we Mszy świętej. Około 8.30 udają się do refektarza, czyli klasztornej jadalni, na śniadanie. Goście także częstowani są posiłkiem. Przy śniadaniu rozmawiam z o. Józefem Pociechą, dominikaninem, kapelanem klasztoru. Ojciec Józef jest prawdziwą pociechą mniszek i pielgrzymów odwiedzających klasztor – ujmu] je wszystkich dobrotliwością i poczuciem humoru. Na pytanie, jak mu się żyje w takim – jakby nie było – odludnym miejscu, odpowiada: „Wiesz, komu jest najlepiej na świecie? Kotu u starej panny, psu u bezdzietnego małżeństwa i kapelanowi w żeńskim klasztorze kontemplacyjnym”...
- fragment
Otworzyła mi s. Diana i zaprowadziła do skromnej, ale wygodnej celi gościnnej. Miałem kwadrans do najbliższego punktu klasztornego programu dnia: o 17.30 rozpoczynała się adoracja Najświętszego Sakramentu. Postanowiłem się nie spóźnić.
nieszpory
Kaplica została oddana do użytku niedawno. Prosta, nawet surowa, bez zbędnych upiększeń, a jednak ujmująca. W pewnym sensie jest eksperymentem. Zazwyczaj kościoły przy klasztorach kontemplacyjnych znajdują się w całości na zewnątrz klauzury, natomiast wewnątrz siostry mają kaplicę, w której sprawują swoją liturgię. Tymczasem w Radoniach kaplica klasztorna i kościół zostały połączone. Rolę kaplicy sióstr spełnia prezbiterium oddzielone od reszty kościoła, czyli od nawy głównej, niewielkim murkiem, który nie zasłania całkowicie modlących się sióstr. Idea rozgraniczenia „klauzury” i „świata” w ten sposób może się wydać kontrowersyjna. Tradycyjnie, te dwa porządki oddzielone są bardzo realnie, tak, że „fizyczne” złamanie klauzury jest poważnie utrudnione. Najwyraźniej widać to w klasztornych rozmównicach, gdzie między mniszką a jej rozmówcą (choćby to nawet był odwiedzający ją członek rodziny) sroży się żelazna, często podwójna, krata, uniemożliwiająca jakikolwiek kontakt fizyczny, np. podanie ręki, i utrudniająca kontakt wzrokowy.W Radoniach jest inaczej – w rozmównicach zamiast krat są lady. Niemniej sama wspólnota nie jest w tej sprawie jednomyślna. Matka Dominika, przełożona klasztoru, opowiada o polemikach: „Krata była tematem wywołującym burzliwe dyskusje. Konstytucje przewidują, że klauzura papieska* , a wiec taka, jaka nas obowiązuje, może znaleźć swój zewnętrzny wyraz poprzez kraty lub poprzez inną formę oddzielenia, np. nieruchomą ladę. I tutaj byłyśmy podzielone, dokładnie pół na pół. W naszych dyskusjach raz przeważała jednym głosem opcja, żeby to była krata, a innym razem, że lada. W końcu postanowiłyśmy, że nasza decyzja będzie obowiązywała tylko przez trzy lata, i wtedy jednym głosem przeszła decyzja, że będzie to lada. Za trzy lata znów wrócimy do tego tematu i ocenimy, czy założyć w rozmównicach kraty, czy lada spełnia swoją rolę”.
Po godzinnej adoracji siostry odmawiają różaniec, potem są nieszpory. Nieszpory odmawiane są na sposób chórowy. Mniszki podzielone są na dwie grupy; stoją lub siedzą twarzami do siebie po prawej i lewej stronie ołtarza i na przemian recytują poszczególne wersy Psalmów. Modlitwa to dialog chórów. Psalmy świetnie nadają się do takiego odmawiania, gdyż każda fraza tworzy pewną całość, złożoną z dwóch wersów. Zazwyczaj drugi wers jest powtórzeniem treści pierwszego, ale przy pomocy innych słów, np.: Panie, jak liczni są moi prześladowcy,/ jak wielu przeciw mnie powstaje! (Ps. 3, 2). Jeden chór wyśpiewuje jeden wers, na co drugi odpowiada następnym wersem.
W ten dialog wpisany jest również ruch: podczas gdy jeden chór recytuje Psalm stojąc, drugi chór siedzi, a przy następnym Psalmie jest odwrotnie. Tak więc w modlitwę wpleciony jest rytm wstawania i siadania. Poza tym każdy Psalm kończy się doksologią, czyli modlitwą Chwała Ojcu, podczas której siostry wykonują głęboki skłon. Modlitwa chórowa to zarazem dialog i taniec, modlitwa, w którą zaangażowane jest ciało.
kompleta
Po nieszporach siostry udają się na kolację. Potem, na zakończenie dnia, odmawiają wspólnie kompletę. To przygotowanie do snu, a jednocześnie do śmierci. Może najbardziej znaczące słowa wypowiadane podczas tej modlitwy to tzw. responsorium:W ręce Twoje, Panie powierzam ducha mego
Ty nas odkupiłeś, Panie, Boże wierny
Chwała Ojcu…
Kompleta jest modlitwą krótką, jej zadaniem jest powierzenie siebie i całego świata Panu Bogu i przygotowanie do snu. Dziś jednak rytm dnia jest nieco zachwiany. Media od rana podają, że stan zdrowia Papieża jest krytyczny. Mniszki postanawiają przez całą noc czuwać przed Najświętszym Sakramentem. Dziś więc nie będzie komplety. O północy Godzina Czytań rozpocznie nocną modlitwę.
jutrznia
Dzień zazwyczaj zaczyna się modlitwą brewiarzową o godz. 6.00. Po całonocnym czuwaniu w milczeniu, w pustym o tej porze kościele, rozlega się delikatny głos kantorki: Panie, otwórz wargi moje, na co cały konwent odpowiada: a usta moje będą głosić Twoją chwałę. To wers z Psalmu 51., rozpoczynający liturgię każdego dnia. Milczenie monasteru przerywane jest jedynie pieśnią ku chwale Stwórcy. „Mamy dwa rodzaje milczenia – wyjaśnia matka Dominika. – Między kompletą a modlitwami porannymi, a więc przez całą noc, zachowujemy silentium profundum, tzn. milczenie głębokie. W tym czasie powinna panować absolutna cisza, to czas przeznaczony jedynie dla Boga. W ciągu dnia obowiązuje milczenie zwyczajne, czyli możemy się komunikować między sobą w ważnych sprawach. Niektóre wspólnoty kontemplacyjne porozumiewają się za pomocą znaków, unikając w ten sposób wypowiadania słów. My jednak dopuszczamy rozmowy, jeśli wymagają tego nasze zajęcia”.Modlitwa poranna złożona jest z godziny czytań i jutrzni. Tworzą je psalmy, pieśni ze Starego i Nowego Testamentu, dłuższe czytania z Pisma Świętego i pism Ojców Kościoła, antyfony i wezwania. Powtarza się dialog śpiewu i „tańca liturgicznego”. Potem siostry mają czas na medytację (około 40 min), po której uczestniczą we Mszy świętej. Około 8.30 udają się do refektarza, czyli klasztornej jadalni, na śniadanie. Goście także częstowani są posiłkiem. Przy śniadaniu rozmawiam z o. Józefem Pociechą, dominikaninem, kapelanem klasztoru. Ojciec Józef jest prawdziwą pociechą mniszek i pielgrzymów odwiedzających klasztor – ujmu] je wszystkich dobrotliwością i poczuciem humoru. Na pytanie, jak mu się żyje w takim – jakby nie było – odludnym miejscu, odpowiada: „Wiesz, komu jest najlepiej na świecie? Kotu u starej panny, psu u bezdzietnego małżeństwa i kapelanowi w żeńskim klasztorze kontemplacyjnym”...
- fragment



