jablko

"demony

ukryte w nas"


Podobno nikt nie jest od nich wolny. Ale też mało kto podejmuje z nimi walkę. Za dużo by to nas kosztowało. Pozwalamy im istnieć w nas dla świętego spokoju. Czasem nawet udajemy, że ich nie ma, albo, że są to sprawy, które nas nie dotyczą. Tymczasem prawdziwe życie zaczyna się dopiero wtedy, kiedy je pokonamy. Wtedy dopiero warto żyć. Każdy z nas jakoś to czuje, wie, że mógłby przejść tę próbę. Czasem nawet przez chwilę walczy, ale w końcu najczęściej się poddaje. Mówi sobie: nie jestem przecież ojcem Pio, czy siostrą Faustyną. Wycofanie się z walki jest momentem strasznym. Jeśli gdzieś czeka na nas rozpacz i śmierć to właśnie w tym miejscu. A jednak żyjemy. Jeden z naszych redakcyjnych gości ujął ten mechanizm psychologiczny, który pozwala nam przetrwać, w zgrabną formułę: „Żyjemy, bo zawsze jest coś do załatwienia". A to dzieci do szkoły trzeba wysłać, a to zakupy zrobić, psa wyprowadzić, rachunki opłacić. I tak trwamy, aż do śmierci w zgodzie z naszymi demonami.


Używając określenia „demon" nie zawsze myślimy o najgorszym, czyli o szatanie. Jest wiele rzeczy, którymi jesteśmy owładnięci, zniewoleni. Jedne są w nas, inne obok, w innych ludziach, z którymi mamy najróżniejsze powiązania, od rodzinnych (sięgających nieraz wiele pokoleń wstecz) po zawodowe. Czasem nasze demony wzajemnie się indukują i wtedy zdarza się prawdziwe piekło na ziemi. Współczesna psychologia ma wiele interesujących obserwacji na ten temat, ale mądry psycholog zawsze będzie szanował wypracowane przez wieki rozwiązania religijne. I tak na przykład Ewagriusz z Pontu (IV w.) mówi o ośmiu demonach (obżarstwo, nieczystość, chciwość, smutek, gniew, lenistwo, próżność, pycha), Kościół w Katechizmie naucza o siedmiu grzechach głównych (pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, obżarstwo, gniew, lenistwo), nie wiadomo dlaczego odbierając próżności miano demona. Czy próżność to taki mały, grzeczny demon, który nie wadzi nikomu?

ELA KONDERAK
redaktor naczelny


nasi partnerzy
    Przeznaczeni   www.rodzinna.pl