

"trudne czasy
dla pokory"
Jeśli pokora to spotkanie z rzeczywistością, jak przekonują nasi rozmówcy w tym numerze LISTU, to dlaczego wszystkie ćwiczenia z pokory, jakie zsyła nam los, tak bardzo bolą? Przecież rzeczywistość to wszystko, co mamy. Chyba jednak wolimy to, czego nie mamy. Dobrze, jeśli wokół nas są ludzie, którzy w ten czy inny sposób ćwiczą nas w pokorze. Ostatnio kilkoro z naszych Czytelników napisało do mnie list, w którym zarzucają wrześniowemu numerowi LISTU niezgodność z nauką Kościoła. Bo jak można twierdzić, że rodzice, którzy długie lata poświęcają swoim dzieciom, nie powinni od nich oczekiwać wdzięczności i wzajemności. A my, poruszając ten temat byliśmy pewni, że takie proste prawdy już wszyscy znają i położyliśmy nacisk na coś głębszego. A tu proszę, ostre oskarżenie o niekatolickość. Tylko za to, że uważamy, iż nagrodą za dobro, które czynimy jest to dobro, które czynimy. Oczekując czegoś innego, stawiamy dobro, które czynimy pod znakiem zapytania.
Trudniejsze momenty przeżywamy jednak w redakcji, gdy czytamy własne artykuły w innych pismach, podpisane innymi niż nasze nazwiskami, bez żadnego odsyłacza do oryginału. A ostatnio na naszym redakcyjnym stole honorowe miejsce zajmuje pewne pismo katolickie, które niemal skopiowało jeden z numerów LISTU. Z tymi samymi tytułami, pytaniami, oryginalnymi, długo wymyślanymi przez nas określeniami pewnych zjawisk dziejących się w Kościele (dobrze nazwać rzecz, to naprawdę trudne). Mało tego, jest tam nawet pewne zestawienie, które przygotowywaliśmy dłuższy czas, konsultując się z niektórymi naszymi autorami biegłymi w teologii, a nawet z sąsiadującym z naszą redakcją Dominikańskim Ośrodkiem Liturgicznym. A teraz podziwiamy to zestawienie w innym piśmie, nawet z elementami naszej grafiki... Takie małe ćwiczenie z pokory.
Z ostatniej chwili: po raz trzeci dostaliśmy nominację do Totusa Medialnego.
ELA KONDERAK
redaktor naczelny



