

"Modlitwa,
która leczy dusze i ciało"
Ssposób
na kontemplację
JACEK POZNAŃSKI SJ
Dużą część życia spędzamy w szkołach, na kursach i szkoleniach, zgłębiając różne dziedziny wiedzy. Rozumiemy coraz bardziej skomplikowane procesy, a umysł ćwiczymy w przeprowadzaniu zaawansowanych analiz. W przypadku modlitwy jest odwrotnie. Tu zaczyna się od różnych złożonych praktyk wymagających zaangażowania wielu zdolności. Rozwój życia duchowego przejawia się jednak w stopniowym ich upraszczaniu. Zazwyczaj po wielu latach regularnej praktyki modlitewnej dochodzi się do bardzo prostej i bezpośredniej relacji z Bogiem. Różnie się ją określa. Najogólniej można mówić o kontemplacji lub modlitwie kontemplacyjnej
być z Bogiem
„usta w usta”
Redakcja LISTU rozmawia
z ks. dr. hab. Andrzejem Muszalą,
wykładowcą UPJPII i duszpasterzem akademickim
z ks. dr. hab. Andrzejem Muszalą,
wykładowcą UPJPII i duszpasterzem akademickim
Jest Ksiądz bioetykiem, wykładowcą, ale w środowisku studenckim znają Księdza jako prowadzącego rekolekcje w Pustelni.
Faktem jest, że pustelnia stanowi obecne nieodłączną część mojej pracy formacyjnej ze studentami i całego mojego życia. A wszystko zaczęło się kilkanaście lat temu, gdy zostałem mianowany duszpasterzem akademickim studentów medycyny. Nieco późnej rozpoczęliśmy cotygodniowe spotkania o modlitwie w ciszy, które trwają do dziś w kościele św. Marka w Krakowie. Wyjazdy do Pustelni są ich naturalną konsekwencją. Rekolekcje odbywają się w Beskidzie Małym i trwają zwykle od dwóch dni (wersja weekendowa dla dorosłych) do tygodnia (full version dla studentów i absolwentów). Plan dnia nie jest zbyt napięty - ora et labora. Zauważyłem, że niektóre rekolekcje przewidują kilka konferencji dziennie (czasem trzy oraz dodatkowo wprowadzenie do medytacji), Drogę Krzyżową, Różaniec, Koronkę do Miłosierdzia Bożego, rozmowę z kierownikiem duchowym… To za dużo! Jedna konferencja rano, ewentualnie druga wieczorem w zupełności wystarczą. Ważne jest to, by dać uczestnikom czas na przemyślenie usłyszanych treści, na czytanie i modlitwę osobistą. Nie chodzi o zapchanie dnia wieloma „zajęciami duchowymi", ale o podanie pewnej bazy; ludzie sami zastanowią się nad sobą, nad swoją relacją do Boga - nie muszą być cały czas prowadzeni za rękę jak małe dzieci. Przyjechać może każdy po wcześniejszym zgłoszeniu - bardzo zapraszam!
Faktem jest, że pustelnia stanowi obecne nieodłączną część mojej pracy formacyjnej ze studentami i całego mojego życia. A wszystko zaczęło się kilkanaście lat temu, gdy zostałem mianowany duszpasterzem akademickim studentów medycyny. Nieco późnej rozpoczęliśmy cotygodniowe spotkania o modlitwie w ciszy, które trwają do dziś w kościele św. Marka w Krakowie. Wyjazdy do Pustelni są ich naturalną konsekwencją. Rekolekcje odbywają się w Beskidzie Małym i trwają zwykle od dwóch dni (wersja weekendowa dla dorosłych) do tygodnia (full version dla studentów i absolwentów). Plan dnia nie jest zbyt napięty - ora et labora. Zauważyłem, że niektóre rekolekcje przewidują kilka konferencji dziennie (czasem trzy oraz dodatkowo wprowadzenie do medytacji), Drogę Krzyżową, Różaniec, Koronkę do Miłosierdzia Bożego, rozmowę z kierownikiem duchowym… To za dużo! Jedna konferencja rano, ewentualnie druga wieczorem w zupełności wystarczą. Ważne jest to, by dać uczestnikom czas na przemyślenie usłyszanych treści, na czytanie i modlitwę osobistą. Nie chodzi o zapchanie dnia wieloma „zajęciami duchowymi", ale o podanie pewnej bazy; ludzie sami zastanowią się nad sobą, nad swoją relacją do Boga - nie muszą być cały czas prowadzeni za rękę jak małe dzieci. Przyjechać może każdy po wcześniejszym zgłoszeniu - bardzo zapraszam!
Rekolekcje
z gęsiami
MAREK PRZEPIÓRKA
No i pozostałem na Hubach sam z gęsiami. Codziennie rano idę do opuszczonej przez braci i siostry zagrody i wypuszczam je do sadu. Wieczorem zaganiam z powrotem, a cały dzień w prawdziwej samotności rozmyślam, usiłując usłyszeć, zrozumieć, co Bóg do mnie mówi. Czasem zrywam się hardo i rzucam Panu śmiałe pytania, lecz z otaczającej mnie ciszy, dawniej przerywanej nieraz śmiechem czy płaczem dzieci, teraz dochodzi mych uszu najwyżej gę, gę, gę. Skoro wszakże Bóg przemówił do Balaama pyskiem jego oślicy, czy nie może mi coś szeptać gęgającymi dziobami?
To przez nas
medytacja z dzieckiem przy piersi
MARTA WIELEK
Renata była przez kilka lat mocno zaangażowana w ruch Odnowy w Duchu Świętym. Jeździła na spotkania modlitewne, czuwania, zjazdy charyzmatyczne, przez pewien czas codziennie chodziła na Mszę św. Wzięła udział w rekolekcjach ignacjańskich, podczas których co najmniej dwie godzinny dziennie poświęcała na medytację. Kiedy urodził się jej pierwszy syn, poczuła się nagle od tego wszystkiego odcięta; wydawało jej się, że od tej chwili będzie już tylko powoli duchowo umierać



