Św. Rita
i wszystkie nasze sprawy beznadziejne
ELA KONDERAK
Święta Rita to patronka spraw beznadziejnych, czyli takich, co do których straciliśmy już nadzieję, że rozwiążą się po naszej myśli, że zakończą się szczęśliwie,a jednak w jakimś zakamarku naszego serca wciąż tkwi taka myśl, że może jednak… Bo przecież Bóg wszystko może. Rita nie zabiera splendoru św. Tadeuszowi Judzie – ona sprawy beznadziejne “załatwia” po swojemu
Źródła podają różne daty narodzin i śmierci św. Rity (różnica ta czasem wynosi aż dwadzieścia lat), ale wszyscy badacze zgodnie twierdzą, że dożyła późnego wieku i ostatnie czterdzieści lat spędziła w klasztorze augustianek św. Marii Magdaleny w Cascia. Michael Di Gregorio, augustianin, w jednej ze swoich książek pisze, że św. Rita urodziła się w 1381 r. a zmarła w 1457 . Daty te wydają się wiarygodne, zważywszy że podaje je autor znany z prac poświęconych duchowości augustiańskiej i życiu świętych tego zakonu.
żyła w trudnych czasach
Rita żyła w czasach, które nie były dla Kościoła łatwe. Ktoś może mówić, że czasy zawsze są trudne, ale nie do końca tak jest. Wyobraźmy sobie te, w których żyła święta. Urodziła się, gdy trwała wielka schizma zachodnia – w Kościele było dwóch papieży (w pewnym momencie trzech) i nawet wielcy święci gubili się w tym wszystkim. Na przykład św. Wincenty Ferreriusz, wybitny kaznodzieja dominikański, którego kazań słuchały z przejęciem tłumy wiernych, długo popierał antypapieża Benedykta XIII, a nawet przez pewien czas mieszkał w Awinionie, pełniąc funkcję jego spowiednika. Podziały w Kościele były ogromne. Każdy papież powoływał swoich kardynałów, którzy byli popierani przez władców świeckich – wiadomo, że nie bezinteresownych, ale pragnących wpływać na decyzje Kościoła. Niemal wszystkie zakony były rozdarte, miały po dwóch przełożonych. Wielka schizma trwała całe trzydzieści dziewięć lat i skończyła się w 1417 r. Rita miała wtedy lat trzydzieści sześć i właśnie wstępowała do zakonu. Nie znała świata, w którym jest tylko jeden papież, całe jej dzieciństwo i młodość przypadły na lata zamieszania i chaosu. Dla nas, którzy żyjemy w epoce wielkich papieży, obdarzonych charyzmą i cieszących się autorytetem, jest to trochę niewyobrażalne. My ciągle czekamy na to, jak wypowie się papież w różnych sprawach, bo jest to dla nas ważne. W tamtych czasach ci, którzy mieli być zastępcami Chrystusa na ziemi, znaczną część czasu spędzali na obrzucaniu się wzajemnie anatemami, a wiernym trudno było rozstrzygnąć nawet to, który z nich jest prawdziwy. Doprowadziło to do upadku autorytetu papiestwa i narodzin koncyliaryzmu, czyli idei wyższości soboru powszechnego nad papieżem.Ktoś może pomyśleć, że córka ubogich wieśniaków z Roccaporeny, małej wioski położonej wśród gór Umbrii we Włoszech, kilkadziesiąt kilometrów od Asyżu, niewiele o tych sprawach wiedziała. Ale być człowiekiem ubogim w średniowieczu wcale nie znaczyło być nieświadomym czy dalekim od tego, co działo się w głównym nurcie Kościoła. Wręcz przeciwnie, Rita, chodząc często, najpierw z rodzicami, a potem już bez nich, do pobliskiego miasteczka Cascia, słuchała w wypełnionym po brzegi kościele św. Augustyna nie tylko płomiennych kazań na temat życia Chrystusa i świętych. Kaznodzieja, często wędrowny, opowiadał również wieści ze świata. Pęknięcia na samej górze hierarchii kościelnej były znane także ludziom ubogim, a oni przeży-wali je bardzo mocno. Wspomniany o. Michael Di Gregorio OSA pisze, że rodzice Rity nie chcieli zgodzić się, by ich córka wstąpiła do zakonu, nie tyle z tego powodu, że, jak twierdzą niektórzy hagiografowie, straciliby oparcie na starość, jakie mieli w jedynym dziecku, ale dlatego, że czasy, w sensie religijnym, były tak bardzo niepewne. Małżeństwo z sąsiadem ze wsi było dla dziewczyny jakimś zabezpieczeniem życiowym, wstąpienie do klasztoru nie.
wieki świętych kobiet
Trzeba jeszcze wspomnieć o jednym ciekawym aspekcie tamtych czasów. Francuski historyk Kościoła, Pierre Pierrard pisze: “Wieki XIV i XV były wiekami świętych kobiet; stulecia zamętu i miecza zostały ocalone przez słabe kobiety, które intensywne życie duchowe kierowało w sposób naturalny ku działalności reformatorskiej: św. Brygida Szwedzka (zm. 1373), która w swych objawieniach łączyła dramatyczne wizje z życia Chrystusa i Najświętszej Maryi Panny z zaklinaniem Kościoła, by powrócił do dawnej czystości; św. Katarzyna ze Sieny (zm. 1380), stygmatyczka, która odegrała przy papieżach Grzegorzu XI i Urbanie VI taką rolę, jaką odgrywał na dworze papieskim w XII wieku św. Bernard z Clairvaux; św. Franciszka Rzymianka (zm. 1440), bł. Angela z Foligno (zm. 1309), św. Agnieszka z Montepulciano (zm. 1317), Juliana Falconieri (zm. 1341) i wiele innych. Oczywiście nie możemy zapominać o największej i najbardziej tajemniczej spośród wszystkich, św. Joannie d’Arc (zm. 1431), której krótka epopeja była wielokrotnie poddawana najsurowszym badaniom historycznym i która z tych prób wyszła nietknięta, ze swoją zdrową duszą wieśniaczki i nieugiętym powołaniem”.Może warto też dodać, że w roku 1399, kiedy Rita prawdopodobnie kołysała już drugiego synka, gdzieś na krańcach chrześcijańskiego świata, na Wawelu umierała jeszcze jedna wielka święta tamtych czasów, młodziutka królowa Jadwiga, której Litwa zawdzięcza chrzest, a Akademia Krakowska swoje odnowienie.
- fragment



