

"pielgrzymki
które stworzyły Europę"
każdy ma
swoją świętą górę
BARTŁOMIEJ DOBROCZYŃSKI
Idea pielgrzymowania jest bardzo stara. Pierwsi pielgrzymi
wyruszali w drogę zanim powstały wielkie monoteistyczne religie. Zmierzali do świętych
miejsc, w których, jak wierzono, mieszkała Moc. Mógł to być święty dąb, święta rzeka, lub
każde inne miejsce, które było świadkiem objawień sacrum
pielgrzymki,
stworzyły Europę
z ks. Grzegorzem Rysiem,
mediewistą, historykiem Kościoła
rozmawia Sła womir Rusin
mediewistą, historykiem Kościoła
rozmawia Sła womir Rusin
Księże Profesorze, Goethe powiedział kiedyś: „Europa zrodziła się
w pielgrzymce, a jej ojczystym językiem jest chrześcijaństwo". O ile z drugą częścią tego
zdania dość łatwo się zgodzić - przecież mówimy językiem kultury, w której się wychowujemy -
o tyle co do pierwszej można mieć pewne wątpliwości...
Goethe ma na myśli Europę średniowieczną, a ta była rzeczywiście Europą pielgrzymującą. Warto przypomnieć hasło, które przyświecało mnichom iroszkockim: peregrinari pro Christo - „pielgrzymować dla Chrystusa". Mnisi opuszczali swoje rodzime klasztory w Irlandii, na granicy między Anglią a Szkocją, np. sławną Ionę, i wędrowali na kontynent. Ideałem było dla nich nie wracać, skazać się na wieczne pielgrzymowanie. Był to rodzaj misji, a jednocześnie forma pokuty, nawiązująca do wiecznego wygnania, na które Bóg skazał Kaina za zabicie Abla.
Goethe ma na myśli Europę średniowieczną, a ta była rzeczywiście Europą pielgrzymującą. Warto przypomnieć hasło, które przyświecało mnichom iroszkockim: peregrinari pro Christo - „pielgrzymować dla Chrystusa". Mnisi opuszczali swoje rodzime klasztory w Irlandii, na granicy między Anglią a Szkocją, np. sławną Ionę, i wędrowali na kontynent. Ideałem było dla nich nie wracać, skazać się na wieczne pielgrzymowanie. Był to rodzaj misji, a jednocześnie forma pokuty, nawiązująca do wiecznego wygnania, na które Bóg skazał Kaina za zabicie Abla.
nikt nie przejdzie
twojej drogiWERONIKA OSTATEK
Każde pielgrzymowanie zaczyna się od jakiegoś wezwania,
niekoniecznie tak spektakularnego jak powołanie Abrahama. Najczęściej przecież decyzja, by
wyjść „z ziemi rodzinnej i z domu swego ojca", rodzi się stopniowo i bez fajerwerków.
Wędrowcy powiadają, że sama podróż jest już celem, ale spektakularny finał dodaje drodze
blasku, a pewnie i sensu
byle serce
za nogami nadążało
KRZYSZTOF BIELAWSKI
Thomas Merton podczas swej podróży do Azji - pierwszej i ostatniej
- zapisał: „nasza prawdziwa podróż przez życie odbywa się w nas"1. To niezwykłe, że
amerykański poeta, mistyk i mistrz duchowy poczynił taką notatkę podczas swej jedynej
podróży poza klasztor, w którym spędził 28 lat. Rozumiał tę podróż jako pielgrzymkę i
rzeczywiście stała się ona jego pielgrzymką do miejsc świętych - tyle że nie
chrześcijańskich. Doświadczył w nich przeżyć mistycznych, przemieniających całkowicie jego
wewnętrzny świat. Dotarcie do świętych miejsc, spotkania z ludźmi, takimi jak Dalajlama,
stały się dla niego punktem zwrotnym w duchowych poszukiwaniach



