jablko

"pielgrzymki

które stworzyły Europę"


Każdy gdzieś pielgrzymuje - udowadnia w swoim tekście (str. 10) Bartłomiej Dobroczyński. Jedni do Ziemi Świętej, Rzymu, czy Częstochowy, inni do grobu Elvisa Presleya, jeszcze inni snują się po różnych miejscach w poszukiwaniu swojej „świętej góry". Pielgrzymka jest wpisana w naturę człowieka. Mamy taką wewnętrzną potrzebę, która jest potrzebą religijną, żeby porzucić świat, w którym żyjemy, wziąć tylko to, co niezbędne i wyruszyć - choćby i na poniewierkę - do miejsca, w którym Bóg obdarzy łaską zarówno nas, jak i tych, których kochamy. Bo w pielgrzymce nie chodzi o wędrowanie i poznawanie, w pielgrzymce chodzi o błogosławieństwo.


W swojej obecnej, znanej nam formie, pielgrzymka narodziła się we wczesnym średniowieczu. Na początku była to wyprawa do Ziemi Świętej, dopiero potem, gdy, ze względów politycznych, nie można było iść do Jerozolimy rozpoczęło się pielgrzymowanie do innych sanktuariów, szczególnie do grobów męczenników. Człowiek średniowiecza był człowiekiem myślącym religijnie, pielgrzymowanie było dla niego czymś oczywistym. Tak władca jak i poddany gotów był w każdej chwili wyruszyć na pielgrzymi szlak.

„Dzisiaj historycy nie zawsze to rozumieją- mówi w wywiadzie ks. Grzegorz Ryś (str. 18) - albo nie chcą rozumieć, szukają więc jakiegoś drugiego dna w takich wydarzeniach, jak np. przyjazd Ottona III do Gniezna. Mówi się, że cesarz chciał budować jedność europejską, nikt nie wierzy w to, że mógł po prostu przyjść na pielgrzymkę do grobu Wojciecha. Bo jaki władca idzie na pielgrzymkę? Wydaje się to naiwne. Pielgrzymka nie była tu tylko pretekstem, była równie ważna jak rozmowy z Chrobrym. Wtedy nikt nie miał co do tego wątpliwości, dzisiaj pojawiłyby się domysły, o co tak naprawdę chodzi cesarzowi.

To trochę, jak z ostatnią pielgrzymką Jana Pawła II do Krakowa. Żaden z dziennikarzy pytających komentatorów o powód wizyty Papieża nie wierzył, że przyjeżdża on konsekrować Bazylikę Bożego Miłosierdzia. Każdy dopytywał się: »A tak naprawdę, po co przyjeżdża?«. »Poświęcić kościół" - padała odpowiedź. »To wiemy, ale tak na serio, to po co?«. Nikt nie był w stanie uwierzyć, że za poświęceniem tej bazyliki kryje się potężny przekaz, niezwykle ważna ewangelia".

Europa narodziła się w pielgrzymce. Pielgrzymie nogi wydeptały kiedyś jej jedność. Być może współczesne kłopoty z jednością skończą się wtedy, kiedy Europejczycy przestaną organizować sympozja, narady i zjazdy, a staną wspólnie na świętym pielgrzymim szlaku. Od Gniezna po Compostelę. Wtedy łatwiej im będzie uznać i przyjąć chrześcijańskie dziedzictwo. Oby ten numer LISTU umiał do tego zachęcić.

ELA KONDERAK
redaktor naczelny


nasi partnerzy
    Przeznaczeni   www.rodzinna.pl