
Nouveau Monde to kompozycja różana i oudowa i nie ma tu niespodzianki. Całość jest dobrze zrobiona, pachnie odpowiednio drogo, aby pasować do luksusowego modelu Veblen Louis Vuitton. Ma także odpowiednią minimalistyczną prezentację butelki, aby pozostawać w zgodzie z niszowymi perfumami praktyki. Zapach wypuszczono w 2018 roku i jest on czymś więcej niż tylko dobrze zbadanym zachodnim podejściem do gatunku z Bliskiego Wschodu, ponieważ pojawiają się w nim fenomenalne talenty Jacquesa Cavalliera (jak w przypadku całej linii Louis Vuitton). W rzeczywistości ten znany nos został adoptowany jako perfumiarz domu, dzięki któremu czcigodny projektant wkroczył w segment prestiżowych perfum. Nie zaspokoi to gustu zapalonych miłośników oudu, ale Nouveau Monde jest dobrym aromatem, jeśli cena jest odpowiednia. Monde jest również częścią ogromnego początkowego wprowadzenia zapachów dla Louis Vuitton i obecnie można je degustować tylko w butikach lub sklepach specjalnie przeznaczonych do sprzedaży linii. Podsumowując, zdobycie próbki może być trudne, choć ten temat zinfiltrował nieco szarą strefę i zaczął pojawiać się w miejscach pobierania próbek w celu zakupu dekantacji.
Róża i szafran wychodzą na wierzch wraz ze skórzanym oudem, podobnym do kreacji Christiana Diora Leather Oud. Jacques Cavallier musiał zaczerpnąć nuty od Francois Demachy w dziale prezentacji oud, ale komplikuje sprawę dodatkowymi elementami gourmandowymi karmelu i wanilii w sercu, a następnie tym oudem w bazie, otoczonym nutą kadzidła olibanum, bursztynu i drzewa sandałowego. Jestem pewien, że wszystko tutaj jest co najmniej zafałszowane syntetycznymi, jeśli nie całkowicie sztucznymi elementami, ponieważ jest to 1250 złotych za 100 ml, a nie 2500 za 30 ml ekstraktu, ale działa odpowiednio z dobrą projekcją i całodzienną trwałością. Nie mogę powiedzieć nic więcej o Nouveau Monde, ponieważ tak naprawdę jest to tylko wir zachodniego oudu w blenderze, z niezwykle zwierzęcym pomrukiem, zarezerwowanym najczęściej dla prawdziwej okazji i ustawionym z powrotem do zachodniej tolerancji uprzejmości. Mimo to zapach powinien być używany tylko na romantyczne chwile i prawdopodobnie nie w upalnym klimacie, chyba że jesteś bardzo zuchwałą osobą.
W połowie drogi między różą Montale Black Aoud a tandemem skóra/oud Leather Oud, Nouveau Monde jest weselszym rodzajem dodatku dla fana perfum niszowych, który nie gardzi ceną i chce mieć kilka wariantów w tym temacie. Ponieważ perfumy nie są przeładowane paczulą, jak linia Aramis Perfume Calligraphy, ani niezwykle leczniczym krojem z bursztynem lub tytoniem, jak wiele oudowych flankerów produkowanych przez Versace, Armani lub Varvatos, mogą czuć się warte ceny na etykiecie. Oczywiście tylko wtedy, jeśli coś takiego jak Oudh Infini z Parfums Dusita przeraża Cie, a Areej le Dore Russian Oud jest zbyt rzadkie, by zawracać sobie głowę walką. Za cenę wysoką cenę wywoławczą, jest jeszcze wiele innych rzeczy, które osobiście wybrałabym, na przykład Diptyque Oud Palao, który przynosi na stół podobny oud z podwórkowej róży z odrobiną ciemniejszego, nieskrępowanego tonu, który wolę. Ale Nouveau Monde jest z pewnością zapachem wartym spróbowania przez każdego, kto chce zrzucić trochę monety na wysokiej jakości zachodnią wersję oudową, niepachnącą jak YSL M7 siódmej generacji, który jest, jak na ironię, kolejnym zapachem oudowym dotykanym dłońmi Jacquesa Cavalliera.
Not a Perfume młodej marki Juliet Has a Gun prowadzonej przez syna Niny Ricci, to rzeczywiście nie są perfumy. Być może szczyt branżowego cynizmu lub po prostu przezabawny eksperyment z placebo. Wydane w 2010 roku są niezwykle przydatne dla każdego poważnego perfumiarza z jednego powodu. Jest to jedno z kilku odniesień do ambroksydu, często używanego podstawowego aromatu nowoczesnych perfum designerskich od czasu ich popularyzacji w tym samym roku, w który został uruchomiony. Prawie omenem jest wydanie Not a Perfume, pokazującego syntetyczny ton ambrowy Francisa Kurkdijana użyty w poprzedniej Lady Vengeance (2009) taki sam w sobie. Jego znaczenie polega na umożliwieniu tym, którzy często oczerniają przedawkowanie ambroksanu rzekomo być w głównym wydaniu każdego designera, aby samodzielnie zapoznać się i rozpoznać wariant nuty. Cetalox to oczywiście tylko jeden opatentowany wariant ambroksydu, produkowany przez Firmenich, który nie jest pojedynczą cząsteczką, jak Ambroxan IFF i może różnić się od Orcanox Mane’a i Ambrofix Givaudan.
Escentric Molecules zrobiło tę samą sztuczkę z ambroksanem na Molecule 02 w 2008 roku, która jest czystszą reprezentacją, oferującą jeszcze szerszy zakres reakcji, od nie wąchania niczego po przytłoczenie godzin po aplikacji, ale sprawa wciąż jest zrozumiała. Okazuje się, że to prawie nic, ponieważ nos nie wykrywa z łatwością czegoś tak czystego chemicznie, nawet jeśli nie jest to pojedyncza cząsteczka, jak prawdziwy ambroksan, dlatego że ma to wzmocnić perfumy, a nie być samodzielnym. Jednak w ciągu pięciu do dziesięciu minut pojawia się znajoma ciepła, lekko ziemista, odrobinę słona i bursztynowa sygnatura wiernej reprodukcji ambry. To nie ma głębi i złożoności prawdziwej ambry. Bądźmy szczerzy, zanieczyszczenia znajdujące się w składnikach pochodzenia naturalnego są dokładnie tym, co nadaje im głębi, a to tylko czysta pojedyncza substancja chemiczna w rozcieńczeniu do noszenia. Not a Perfume również różni się znacznie od chemii skóry, ponieważ dosłownie wzmocni to, co już jest, jak każda chemiczna nuta bazowa, ale nie tak dziko jak Molecule 02.
Kluczową sprawą jest oczywiście cena, ponieważ faktycznie płacisz pełną cenę detaliczną za niszową markę klasy podstawowej za coś, co możesz kupić w czystej postaci za znacznie mniej tylko dlatego, że jest rozcieńczona i przedstawiana jako perfumy, stąd cynizm. Plusem jest to, że możesz użyć tego jako bazy do tradycyjnej męskiej wody, takiej jak 4711 Echt Kolnisch Wasser, jeśli nie masz nic przeciwko bazie z ambry. Możesz też po prostu pobawić się przemysłowymi środkami aromatyzującymi, aby uzyskać tańszy, jak w przypadku koktajli alkoholowych. Moją radą jest spróbowanie Not a Perfume dla odniesienia do ambroksydu, a następnie użycie go, aby ustalić, czy przyczyną Twojego znienawidzonego współczesnego designarskiego akordu jest naprawdę ambroksan, czy coś innego, jak norlimbanol. Edukacyjna, ale niezbyt nadająca się do noszenia, Juliette Has a Gun Not a Perfume jest dokładnie taka. Solidne i dla mnie neutralne perfumy, bo doceniam konstrukcję całości, jeśli nie absurdalność prezentacji.